Do zdarzenia doszło 1 lipca w rejonie ulicy Stawowej w ścisłym centrum Katowic. Właścicielką skradzionego auta była 27-letnia mieszkanka miasta, która chwilowo pozostawiła pojazd zaparkowany w bramie. Sprawca wsiadł za kierownicę Toyoty Corolli i odjechał, jadąc najpierw ulicą Mickiewicza, a następnie ulicami Piotra Skargi i wzdłuż Galerii Supersam.
Jak przebiegał pościg?
Patrol zmotoryzowany Komendy Miejskiej Policji natychmiast włączył sygnały i ruszył za uciekającym samochodem. Kierowca poruszał się m.in. pod prąd na jednokierunkowej drodze i skręcał w kierunku Placu Przyjaciół z Miszkolca. W trakcie jazdy pojazd zahaczył o około pięciometrową metalową prowadnicę, która przebiła karoserię i wbiła się w czołową szybę Toyoty, lecz to nie powstrzymało ucieczki.
Jak doszło do zatrzymania sprawcy?
Po przejeździe w rejon Szkoły Podstawowej nr 10 kierowca uderzył wystającą prowadnicą w zaparkowanego Peugeota, powodując zarysowania i wgniecenia. Niedługo później stracił panowanie nad Toyotą i rozbił ją o mur, co unieruchomiło pojazd. Funkcjonariusze obezwładnili mężczyznę na miejscu kolizji. Okazał się nim 46-letni mieszkaniec Warszawy.
Jakie zarzuty usłyszy zatrzymany?
Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był nietrzeźwy. Policja ustaliła, że miał aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Śledztwo prowadził Wydział do Walki z Przestępczością Samochodową KMP w Katowicach. Prokurator skierował do sądu akt oskarżenia obejmujący: kradzież pojazdu mechanicznego, prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, złamanie zakazu prowadzenia pojazdów, zniszczenie mienia oraz niezatrzymanie się do kontroli pomimo sygnałów policji.
Jakie konsekwencje prawne grożą sprawcy?
Ponieważ sprawca działał w warunkach recydywy, grozi mu wyższa kara. W przypadku skazania mężczyzna może otrzymać karę od czterech miesięcy do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd Rejonowy Katowice-Zachód zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie.