PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

a PART 3

  • Dodano:
  • Autor: Agata Goraj
  • Kategoria: Teatr

SHOWCASE TRILOGYThe show (International Performing Arts Festival A PART) must go on - "Showcase Trilogy". Proszę pisać prosto, po polsku! Oczywiście, ojczyście. Show to show, prościej się nie da, to taka wielka impreza. Case jest przypadkiem, pudełkiem. Showcase to witryna. Gablota wystawowa trylogicznie prezentuje się synchronicznie. Kogo w niej oglądamy? Oto przed nami: Frédérike Unger, Emily Mézières i Jérôme Ferron. Społem, jednym słowem: Compagnie Étantdonné. Trio harmonizuje trylogię (witry)nową, mocno wichrową. Wichry namiętności targają ich ciała i wnętrzności. Niech się Drogie Państwo Polskie, swojskie nie boi. Wiać nudą nie będzie, Francuzi są odlotowi. Niepodległa niezależność środowiska tancerzy sama się obroni. Nie będzie sienkiewiczowskiej, prozaicznej (po)wieści. Będzie cyklicznie, ale iście. Oj! Przepraszam. Iście znaczy (do)prawdy istotność.

 

SHOWCASE TRILOGY3Anagram, czyli ani grama (grámma to litera ;-)

Anagramowego rozłożenia ciała w ruchu nie wyrazi żadna litera. "Ciało można porównać do zdania, które prosi się o rozłożenie, by za pomocą nieskończonej serii anagramów odkryły się jego prawdziwe znaczenia" – słowa Hansa Belmera z "Małej anatomii obrazu" pozostawiam bez (słowa) komentarza. Zajmuje i przejmuje mnie dzieło Compagnie Étantdonné. Założony w Rouen teatr bazuje na swojej ziemi (gomo). Kogo? W mieście tym uchowała się sztuka Marcela Duchampa. Z jego ostatniego dzieła przejęli imię, które(?) "zostało dane" – "étant donné". Surrealistyczna instalacja, sytuacja jest (co najmniej) dwuznaczna. Jakaś naga dama, rozwalona, trzymając ogień w ręku, leży rozpalona. Nogi ma rozstawione, a wargi rozdwojone, jakby perwersyjnie pytała: Masz może ogień? To przewrotne, dziwaczne, śmieszne, wzruszające, smutne, straszne, odkrywcze, dosłowne, symboliczne... Wreszcie to tableau. Żywy obraz, grupa ludzi przedstawiająca scenę w "Showcase Trilogy" jest równie, jak ducha(mpowska) winna ofiara, asekuracyjnie odsłonięta. Ich anatomiczne studium jest kompendium aforyzmów na temat uległości i (nie)świadomości. Tancerze wystawiają bezgłośnie własną nagość na bezwładną (bez)władzę. Jednak jest w nich coś, jakby ręką odjął z ognia, który kobieta trzyma. Trzy ma emanacje, rozświetlając ciemną stronę bycia. To trylogia piękna, wspaniała czasu trylogia, pustki trylogia, czyli trylogia życia. Początek to wiosna – "Święto wiosny" Igora. Jest klima. Wiosna jest na czas, następnie nadchodzi "Bolero" Ravela. Rewelka! Stacjonarne bolerko na wygodne siodełko. Każdy może być kim chce, nawet nie trzeba się ruszać, wystarczy udawać, pozować, siebie i innych (o)czarować. Osiłki chodzą na siłki, a panie na spa, nie? Piękny łabędź ("Jeziora łabędziego" Czajkowskiego) w końcu przeistacza się (dysko)muła. Jak osioł pływa zamulony w pustym kultury mule. Czuje tresurę. Jest jak w filmie Georgiosa Lanthimosa. Jest jak w książce Michela Foucaulta. Dobra robota! Ultra "Białego Łabędzia", jak i reżimowego "Czarnego Łabędzia" pochłania balet, czyli teatr. Taniec poświęcenia. Wieczny powrót. Ćwiczenia. Cierpienia. Stój! Stul dziób. I jak pięknie?

 

SHOWCASE TRILOGY5Lalka bella Hansa Bellmera – piękna sztuka mięsa wyłowiona

Przez wizjer "étant donné" dostrzegam wizję Compagnie Étantdonné. Surrealistyczna instalka służy do przenoszenia znaczenia. W nieciągłości, fragmentacji, fetyszyzacji i ataku na ludzkie ciała dramat się odsłania. Oglądamy dzieło (ob)sceniczne. Ulubionym motywem (nad)realistycznie (synonimicznie: surrealistycznie) jest corps morcelé – artystyczna koncepcja pokawałkowanego ciała. Hans Bellmer się kłania. Twórca historycznej awangardy to nasz katowicki Duchamp – ojciec A Part. W konwulsyjnym pięknie są duszy i ciała rozedrgania. Emocje kształtują barwy i brzmienia. Muzyczne antycypacje poddają silnej trawestacji klasykę i akademizm. Sławne muzyczne arcydzieła i zastosowana w nich wywrotowa strategia się powiela. Program artystyczny jest fizyczny, ponieważ byty powracają w tej samej, pięknej postaci nieskończenie wiele razy. Baletnice wystawiają i powielają się jak Eva & Adele. Seria tancerza "Terminatora" to numer popisowy z "Matrixa" trylogii. Pozostaje "Zagadka nieśmiertelności". Z "Dnia świra" na "Dzień świstaka" jest coraz ciężej i gorzej. Każda sekwencja jest desperacko multiplikowana. Na ekranie emitowane są nasze myśli i projektowane marzenia. Video instalacje ilustrują świata dążenia. "Showcase Trilogy" (show –) pokazuje (case –) przypadek trylogii czasu piękna i pustki.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.