PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

SALO ME(al)

  • Dodano:
  • Kategoria: Teatr
tantehorse05Menu: Salo, czyli 120 dni Sodomy i Gomory o smaku władzy, pieniądza i soczystej krwi... Oskarowa sztuka erotycznego mięsa jest surowa i niezdrowa. Zajeżdża nekrofilią... Oscar Wilde serwuje w swoim dramatycznym akcie kanibalistyczne danie pełne obrzydliwej galarety bez tandety. Ten rodzaj (s)pożycia nie potrzebuje anatomii kościstych układów (trawienia), straszących ubytkiem uzębienia. Nie ma tu groteskowych scen gore czy specyficznego humoru japońskiego horroru. Jest księżycowa pora, która nie ewokuje odmóżdżonego, ciemnego potwora. W blasku pełni rozwija się światłość ducha.

 

 

"Gdy rozum śpi budzą się demony"
W świecie zrujnowanym, pełnym upadłego piękna i rozkładu, zasiadamy na swoich kolos(e)alnych miejscach. Na zgliszczach sztuki antycznej, w aurze scenicznej, rodzi się archeologia. To, co było śmietniskiem, staje się kulturowym zjawiskiem. Sztuka - firmówka, ale nie nówka. Grzebiemy się w brudach zaginionych (za)światów i odkrywamy kolejnych dziejowych wariatów. Owi szaleńcy i odmieńcy to geniusze. Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd...?

 

 

 

tantehorse01Genius(z) loci
Oczywiście nasz geniusz pochodzi z Grecji. Genius(z) loci to demon władający Europą, który stanął na głowie, by udźwignął ciężar kultury tej cywilizacji. Archaiczna kariatyda w niewoli, trzyma kulturowy porządek, wyznacza jego styl i kanon. Małe piersi, masywne uda, z czasem opadają. Kobieta ledwo podtrzymuje i wytrzymuje, dusząc się w ciasnym kanonie – kokonie. Nie mieszcząc się w jego miary, ramy i zasady, w końcu go rozwala. Zrzuca z siebie jarzmo odziania. A takie było ładne, szkoda... Zdyscyplinowana kolumna prawa powoli wykrusza się i rozpada. Nagi ideał lega (sobie) w gruzach. Mężczyzna szaleje. Pragnie jej tańczącego ciała. Jesteśmy światkami tanecznej emancypacji i kolejnego zniewolenia. Wolna kobieta odlatuje nie jako motyl, a modliszka. Wpada w sieć i wije się w Tantehorse.

 

 

SALO ME czy SALO WE?
Salo we mnie budzi ukryte pragnienia i dzikie rządze. Salo me jest ikoną męskich obaw i lęków. Pojawia się zawsze, jako aluzja czegoś, co mogłoby się wydarzyć, a jeśli za daleko popadam w fantazję, "słowo staje się ciałem". Tryumfalny pochód rozkoszy wyłania się z otchłani. Rodzi się Androgynia – miłość i idealna istota. Zatacza nieogarnięty horyzont rozkosznego okrucieństwa. Jest nieujarzmiona. Jej niewyczerpany motyw osiąga swoje wizualne apogeum w tańcu. Miřenka Čechová – czeska piękność (dla mnie japońska Shogunka) i kusicielka, namiętnie wodzi widzów na pokuszenie. Zmysłowa femme fatale - monstrualna kobieta fatalna, o nieziemskiej urodzie, ma moc manipulacji męską chucią, czyli wolą. Trudne w kategoryzacji apokaliptyczne uczucie prowadzi do piekła. Punktem szczytowym przedstawienia jest ścięcie głowy, nie napalonego Władcy, a biednego Pana Jana. Cóż... skóra, złota fura i komóra nie wzrusza dziś niezależnej kobiety. Marek i Łukasz, na święty wypadek, spisali już swój Nowy Testament. Strzeż się!

 

Tantehorse - "Salome", spektakl zaprezentowany w ramach 18. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Performatywnych A PART. Teatr Korez, 22 czerwca 2012, godz. 18:00.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.