PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Syberyjska twórczość "polskiego Dürera" - rozmowa z Markiem Lyszczyną, kuratorem wystawy "Paweł Steller - artysta deportowany"

  • Dodano:
  • Autor: Sara Nowicka
  • Kategoria: Wystawy

Marek Lyszczyna fot. S. NowickaSara Nowicka: Co jest głównym tematem katowickiej wystawy? Twórczość Pawła Stellera czy kontekst historyczny: Tragedia Górnośląska i masowe deportacje na Syberię?
Marek Lyszczyna: Wystawa "Paweł Steller - artysta deportowany" wpisuje się w obchody dwóch ważnych rocznic: 120–lecie urodzin artysty oraz 70-lecie Tragedii Górnośląskiej. Postać Pawła Stellera związana jest też z tym tragicznym wydarzeniem - w 1945 roku Steller został zesłany do obozu w Kemerowie na Syberii, gdzie spędził blisko dwadzieścia miesięcy. Podobnie zresztą jak tysiące innych mieszkańców Górnego Śląska, których nadzieje na to, że kres wojny przyniesie im spokojne życie, zamieniły się w tragiczne zesłanie i ciężką pracę w trudnych warunkach tysiące kilometrów od domu. Dlatego ta wystawa jest z jednej strony suplementem do wystawy stałej poświęconej twórczości Stellera, z drugiej zaś jest hołdem i próbą ujawnienia przemilczanych przez wiele lat tragicznych epizodów, które pojawiły się w życiu mieszkańców Górnego Śląska.

Wystawa prezentuje jedynie obozowe losy Stellera czy ma także innych bohaterów?
Los zesłanych na Syberię był mniej więcej podobny, chociaż przyczyny i motywacje, przez które się tam znaleźli, były różne. Trafiali tam zarówno ludzie, którzy byli oskarżani o kolaborację, jak i całkowicie niewinne jednostki, a nawet tacy, którzy walczyli z jednym lub drugim okupantem. Oprócz postaci Stellera przybliżymy życiorys Aleksandry Micewicz, która działała w ruchu oporu, w grupie działaczki konspiracyjnej Bożeny Hlond, bratanicy biskupa Augusta Hlonda. Po śmierci Bożeny, Aleksandra przejęła dowództwo i kierowała grupą dywersyjną, przez co została zesłana na Syberię, do obozu, w którym przebywał Steller. Artysta namalował jej portret, który będzie można zobaczyć na katowickiej wystawie.
Druga historia dotyczy Rocha Kasprzaka, również sportretowanego przez Stellera, do którego akt dotarliśmy dzięki wsparciu Instytutu Pamięci Narodowej, partnera merytorycznego wystawy. Roch Kasprzak został zesłany do obozu, ponieważ jego sąsiedzi donieśli, że widziano go chodzącego w żółtym mundurze, przypominającym mundur SA. Jak widać, oprócz samej postaci Pawła Stellera próbujemy zrekonstruować sylwetki ludzi, którzy znaleźli się z nim w obozie. Osobnym wątkiem jest historia japońskiej cesarzowej Sadako Kujo, która nie jest bezpośrednio związana z obozowymi losami Stellera, ale dotyka problemu deportacji. Bohaterka ratowała dzieci syberyjskich zesłańców po pierwszej wojnie światowej. Steller wykonał dla niej dyplom dziękczynny, który również znajdzie się na wystawie. Pani profesor Ewa Pałasz-Rutkowska z zakładu japonistyki Uniwersytetu Warszawskiego napisała dla nas tekst wprowadzający w historię cesarzowej, z którym będzie się można zapoznać podczas zwiedzania wystawy.

Podczas wystawy można zobaczyć prace, które Steller stworzył podczas pobytu w obozie. Czy ten temat powracał w jego późniejszej twórczości?
Nie, ten temat nie powraca w ogóle, ponieważ nie można było o nim mówić przez cały okres Polski Ludowej. Co ciekawe, obozowy epizod nie powraca nawet we wspomnieniach artysty. Chociaż Steller o tym nie wspominał, dysponujemy relacją jego rodziny, którą zaprezentujemy na wystawie. Świadectwo tamtych czasów tworzy Stefan Steller, syn twórcy, który będzie gościem honorowym wernisażu. Syn artysty opisał tamte wydarzenia i to, jak doszło do wysłania jego ojca na Syberię, jednak przyczyny jego deportacji nadal pozostają nieznane.

Steller był nazywany we Francji "polskim Dürerem". Kojarzymy go przede wszystkim jako twórcę drzeworytów, krajobrazów, ale także niezwykłych portretów zwykłych, często zniszczonych życiem, ludzi. Czy twórczość obozowa Stellera bardzo różni się od jego prac z innych etapów twórczości?
Przede wszystkim pokażemy prace wykonane węglem, ołówkiem, kredką i innymi narzędziami, które były dostępne w obozie. Grafika wymaga specjalnego sprzętu, którego nie było na Syberii, więc, siłą rzeczy, obozowe prace Stellera różniły się od innych. Na zesłaniu tworzył przede wszystkim szkice. Jeżeli zaś chodzi o styl i temat to pozostaje wierny swoim zainteresowaniom. W syberyjskich zbiorach znajdują się zarówno portrety, jak i krajobrazy, korespondujące z tym, co tworzył wcześniej i później. Całe dzieło Stellera zamyka się w tych kilku ważnych tematach.
Ważne jest to, że portrety, które Steller tworzył w obozie są portretami innych więźniów, co też zmienia ich wymowę. Artysta stworzył niezwykle dużo portretów obozowych, zachowała się tylko niewielka ich część.

Mówiłeś o tym, że syberyjski epizod był przez długie lata tematem tabu. Czy wasza wystawa jako pierwsza porusza temat tamtych wydarzeń?
Ten wątek jest wyciągnięty i wyeksponowany po raz pierwszy. O Tragedii Górnośląskiej zaczęto dopiero mówić po 1989 roku. Poseł Tadeusz Kijonka złożył wtedy w tej sprawie interpelacje w sejmie. Dzisiaj również możemy czcić pamięć ofiar obozu w Zgodzie choćby w ramach Marszu na Zgodę i mówić głośno na temat tamtych wydarzeń. Rok 2015 został uchwalony rokiem pamięci ofiar Tragedii Górnośląskiej, w związku z czym na pewno pojawi się wiele inicjatyw i paneli poświęconych tej tematyce. 14 lutego zostało otwarte Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w Radzionkowie, które również jest partnerem naszej wystawy. Ten temat powoli zaczyna być coraz częściej poruszany. W naszym kontekście najcenniejszym źródłem są wspomnienia Stefana Stellera pt. "Najdłuższa podróż", opublikowane w miesięczniku "Śląsk" w 1996 roku. Mam nadzieję, że ten temat, dzięki naszej wystawie będzie mieć dalsze życie i nie zapomnimy o tych tragicznych wydarzeniach.

Temat na pewno będzie mieć życie dalsze, a czy wasza wystawa także? Chcecie ją pokazać poza Katowicami?
Prace nad wystawą i ewentualne plany dotyczące jej przyszłości cały czas są w toku. Prawdopodobnie wystawa trafi także do Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w Radzionkowie. Chcielibyśmy zapewnić wystawie jeszcze dłuższe życie. Na finisaż wystawy chcemy wydać mini katalog, więc zostanie po niej ślad. Zależy nam, aby pamięć o tych wydarzeniach i Stellerze dotarła do jak największego grona odbiorców.

Co, poza szkicami Stellera, możemy obejrzeć na wystawie? Czy oprócz jego syna na wernisażu pojawią się inni goście honorowi?
Oprócz prac Stellera z Syberii zostaną wystawione rzeczy osobiste, które przywiózł stamtąd. Jest ich niewiele, jednak dają obraz życia obozowego. To między innymi szkicownik, trochę wycinków z prasy, które służyły mu za wzornik, także list Elżbiety Steller, jego żony, w sprawie uwolnienia męża z obozu.
Wystawa jest współorganizowana z katowickim oddziałem IPN, Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR oraz Śląskim Centrum Wolności i Solidarności. Wernisaż odbędzie się 13 marca o 16.30, a gościem specjalnym, jak wspomniałem wcześniej, będzie Stefan Steller, który przyjedzie do nas z Warszawy. Drugim gościem będzie Piotr Fuglewicz, syn Aleksandry Micewicz, który opowie trochę o życiu matki. Jest to jedna z ostatnich okazji, żeby potomkowie deportowanych mogli się ze sobą spotkać i podzielić wspomnieniami. W tym sensie jest to spore wydarzenie historyczne.

Wystawę "Paweł Steller - artysta deportowany" można oglądać w Dziale Grafiki im. Pawła Stellera, Muzeum Historii Katowic, w dniach 13.03 - 17.04.2015; Oddział Grafiki im. Pawła Stellera przy ulicy Kościuszki 47 w Katowicach;

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.