PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Sztuka w buduarze

  • Dodano:
  • Autor: Miłosz Markiewicz
  • Kategoria: Wystawy

Intymne zapiski6Sztuka nierozerwalnie wiąże się z ekshibicjonizmem. Dzieła artystów mogą być konceptualne, plastyczne czy performatywne – jednak za każdym razem, kiedy coś zostaje stworzone, twórca wkłada w to część siebie. Nie ma możliwości ukrycia swojej osobowości. I nie chodzi tu bynajmniej o styl, który – w mniejszym lub większym stopniu – staje się rozpoznawalny i charakterystyczny dla danego artysty. Duże znaczenie w tworzeniu odgrywa bowiem prywatność samego twórcy, jego przeżycia i towarzyszące pracy twórczej emocje. W ten sposób każde dzieło staje się niczym dziurka od klucza, przez którą podglądamy "prawdziwą twarz" artysty.

Wydaje się, iż doskonale zdaje sobie z tego sprawę Monika Mysiak – ubiegłoroczna absolwentka katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. I choć uczyła się u najlepszych mistrzów malarstwa, jakimi niewątpliwie są Jacek Rykała i Antoni Kowalski, udało jej się wytworzyć własny, charakterystyczny język. Jej malarstwo odziera ze złudzeń obcowania z "wysoką sztuką w poważnej galerii". Monika Mysiak zwraca bowiem uwagę na prywatność i intymność sztuki. Prace jej autorstwa możemy aktualnie oglądać w przestrzeni foyer Teatru Śląskiego na wystawie "Intymne zapiski".

Ekspozycja ta składa się z obrazów przedstawiających pościel oraz bieliznę. Skłębione, wymięte, częściowo rozdarte, wprowadzają nas w intymną, a jednocześnie silnie nasyconą erotyką atmosferę. Zamalowane na biało płótna przywodzą początkowo na myśl czystość, niewinność i nieskazitelność. Już po chwili jednak czujemy narastające w obrazach napięcie. Bielizna skrywa coś w sobie, okazuje się nie do końca czysta – nosi znamiona i ślady krwi. Nie jest to bielizna, jaką moglibyśmy oglądać na wystawie – ta ewidentnie została już wykorzystana, o czym informują nas naddarte miejsca. Wydaje się jednak, że została ona zdarta siłą, szybko. Można by rzec, iż gwałtem. To bielizna, która była świadkiem najintymniejszych doznań, jakie mogą spotkać człowieka. Zostawiły one w niej pewną skazę, brzemię. Już nigdy nie będzie Intymne zapiski5wyglądała tak samo, zawsze będzie się kojarzyć z tamtymi chwilami. Nawet niedbale zrzucona układa się w kształty, przywodzące na myśl seksualność. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku pościeli. Choć z pozoru czysta i niewinna, skrywa pod sobą jakieś kształty. Napięcie materiału przywodzi na myśl skłębione ciała. Wymięte fragmenty mówią do nas, że to, czego stały się świadkami, jest mocne i intensywne. Doskonale zdajemy sobie sprawę, iż pod "płaszczykiem" czystości skrywa się coś, co woli pozostać w ukryciu.

Już samo dotknięcie tematu bielizny i pościeli w pracach artystki nakierowuje nas na intymność. Pokazuje ona jednak, iż nawet ujawnienie w samej płaszczyźnie obrazu tego, co najintymniejsze, nie ujawnia wszystkiego, co znajduje się pod spodem. To "kolejna warstwa" prywatności, do której nie mamy dostępu. W ten sposób udowadnia, że nigdy nie będziemy mieli całkowitego wglądu w to, co dzieje się w samym artyście, co nim powoduje. Są pewne rzeczy, którymi z nikim się on nie dzieli. I nawet jeśli dostrzegamy kształty odbijające się na powierzchni, to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czym tak naprawdę one są. I choć mogłoby się wydawać, że sztuka opiera się na ekshibicjonizmie artysty, to okazuje się, że to właśnie ona jest ostatnim bastionem jego intymności.


Monika Mysiak "Intymne zapiski", wystawa w przestrzeni foyer Teatru Śląskiego w Katowicach;

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.