PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Prezent w rytmie flamenco - Paco Pena i Camerata Silesia na urodziny Katowic

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Koncerty

Camerata SilesiaW dżungli muzycznych przyjemności, w gąszczu urodzinowych propozycji, w morzu imprez związanych z obchodami 150 rocznicy nadania Katowicom praw miejskich, znalazła się prawdziwa perła. Nie umniejszam w żaden sposób pozostałym imprezom, bo każda z nich na swój sposób była wielkim świętem, ale sobotni koncert Paco Peni wraz z zespołem śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia należał do absolutnie wyjątkowych z prostego powodu – wykonany repertuar był urodzinowym prezentem kompozytora dla Katowic. Utwór Andar y Volar (Chodzić i latać) został przez Paco Pene specjalnie skomponowany na podwójną okazję: wspomniane 150 lat istnienia miasta oraz 25 lat istnienia zespołu Camerata Silesia. A trzeba zarazem rzec, że w 150 latach te 25 istnienia zespołu, kierowanego przez Annę Szostka, odcisnęły silne piętno. Bez cienia wątpliwości to jeden z ciekawszych zespołów wokalnych nie tylko w regionie czy kraju, ale wyróżniający się na tle światowej sceny wokalnej. Przede wszystkim mam na myśli zakres repertuaru - na który składają się zarówno perły muzyki dawnej (Pergolesi) jak i muzyka współczesna. O tym, że zespół potrafi się odnaleźć w każdym repertuarze mogliśmy się przekonać 12 września w sali koncertowej Narodowej Orkiestry Polskiego Radia.

Styl flamenco do łatwych nie należy – a jego ekspresja wykracza zdecydowanie poza ramy słowiańskiej żywiołowości, choćbyśmy nie wiem jak chcieli je rozciągać. Nic jednak podobnego w przypadku Cameraty Silesii pod dyrekcją Anny Szostak, którym to raczej południowcy mogliby zazdrościć energii - niesamowitej energii, o której aż trudno pomyśleć, że był ją w stanie wytworzyć bądź co bądź kameralny skład.

Strukturę utworu skomponowanego przez Paco Pene można odczytać jako metaforę rozwoju miasta Katowice. Spokojne, wręcz sielankowe początki, związane z zagrodnictwem i wiejskimi korzeniami obrazuje liryczna, niezwykle delikatna pierwsza część. Dalsza część kompozycji odzwierciedlają niezwykłą dynamikę rozwoju Katowic, która doprowadziła do dzisiejszego stanu miasta, które śmiało można nazwać nowoczesną metropolią.

Po przerwie scena dalej należała do żywiołu reprezentowanego przez śpiewaków z Cameraty Silesii, ale zyskała zaraz nowego bohatera: tancerzy istniejącego od 45 lat zespołu Flamenco Dance Company, towarzyszącemu Paco Peni podczas występów. Żywiołowość tańca przekroczyła zdecydowanie nasze potoczne wyobrażenia o tej kulturze. Energia wprost kipiała ze sceny.

Missa Flamenca, bo o tym utworze mowa, skomponowana w 1991 roku to w zasadzie kamień milowy w muzyce, którą dzisiaj określamy tym mianem. W zamierzeniu odzwierciedla rytuał Mszy, w praktyce jednak wprost trudno sobie wyobrazić tak żarliwą modlitwę - chyba, że przejdziemy na teren mistyki. I poniekąd będzie to uzasadnione, gdyż dzięki Paco Peni i Cameracie Silesi pod dyrekcją Anny Szostak w mistycznych rejonach się znaleźliśmy.

Jedynie dziwił mnie posągowy wręcz odbiór zgromadzonej w sali NOSPR publiczności - mimo zachęt ze strony muzyków, prawie że nieruchomej, niezwykle statecznej. Może zahipnotyzowanej. Jeśli tak, to absolutnie się nie dziwię.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.