PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

"Sorry Music Polska", ale "Jazz Fajny Jest"

Pink_Freud_do_tekstuPrzykro mi bardzo muzyko polska, ale musisz się zmienić. Nadszedł czas, by się otworzyć i zrobić dźwięczne miejsca na nowe brzmienia. Odkrycia w stylu, że Jazz fajny jest, to żadne zaskoczenie. Wiemy o tym już dawno, a już na pewno po 2005 roku. Wcześniej (przed 2001) niektórzy miewali jeszcze pewne "Zawijasy". Na szczęście, postraszeni przez "Punk Freud" (2007) pot-u-tworami z "Monster of Jazz" (2010), poszli przewodem (słuchowym) po zmysł prosto do kory mózgowej. Gra bywa losowa i improwizowana, co nie oznacza, że nieprzemyślana. Wymagająca sprawności nie tylko fizycznej, ale i wyższej, lansuje się obok maestrii szachowej, w gatunku gry mniej sportowej, a bardziej rozwojowej. Nie pozbawiona funkcji rozrywkowej cieszy, bawi, daje power...

 

 

"Horse and power", czyli końska siła skoczka w muzycznej roszadzie

 

Na Scenie Muzycznej Rialto, 20 kwietnia 2012 o godz 20:00, rozegrano zespołową partię w czteroosobowym składzie: Mazolewski – Duda – Baron - Rogiewicz. Koncert, promujący najnowszy krążek zespołu, który znajdzie przestrzeń na sklepowej półce 15 maja, był mistrzostwem Polski. W powstaniu tego albumu uczestniczyło dwóch znanych producentów - Roli Mosiman i Marcin Cichy ("Skalpel"). Za projekt graficzny odpowiada wieloletni współpracownik Pink Freud - Adam Kamiński. Złoto (płyty) zdobywa różowy koń, który scratch-e przez drapanie czarnej płyty po trzeszczącym winylu. Jego elektryzująca moc jazzu łączy studyjnie zaaranżowany repertuar z instynktownym prądem zaangażowania. Żywe granie sceniczną emisją energii i radości porwało publiczność w piękne krainy muzycznych wycieczek grupy. W ostatnich miesiącach odwiedził m.in. Japonię.

 

Goździk¹ czy japoński kwiat wiśni
Duża część materiału, napisana na odległość, pełna jest popisowych numerów. Rozbudowane partie solowe, z charakterystycznym długim i rozbudowanym tematem głównym, stanowią esencję szaleńczego podróżowania po dźwiękach. Wariacyjnie wpadamy w trans-jazz-dance'owe sekcje akustycznych i syntetycznych melodii. Dochodzimy do dekonstrukcyjnej struktury: "Dziwny jest ten kraj". Podążamy gęstymi, splątanymi ścieżkami. Na koniec dajemy się porwać żartobliwej grze konwencjami. Nagromadzone emocje i napięcie zostają skutecznie rozładowane.

 

Pink Freud, czyli różowa psychoanalogiza
Twórczość zespołu jest bezustannym eksperymentowaniem z formą, badaniem możliwości i bogactwa instrumentarium, a także rozmową. (Współ)granie, przy udziale widowni, wyznacza dialog prowadzony na scenie między muzykami. Dają z siebie wszystko. Wyrażając siebie dzielą się przeżyciami i uczuciami. Ta sytuacja - i ulotna chwila - dyrygują kierunkiem poszukiwań rytmiczno-harmonijnych. Hardrockowy żywioł na parkiecie, delikatność standardów klasyki i niepokojąca technika, korelują ze sobą. Trudno jest sklasyfikować pomysłowość skondensowanych utworów i rozbudowanych kompozycji. Przez lata swojej działalności grupa wyrobiła sobie sonorystyczną wizytówkę jazz bandu. Formacja z klasą przedefiniowała tradycyjne gatunki, a swoją pasją przyczyniła się do zmiany generacyjnej polskiego jazzu. Impresjonistyczną orkiestracją uwolniła rynek wydawniczy, przygotowując go na ofensywę muzyki niezależnej. Pink Freud proponuje bardzo stymulujący jazz!

 

________________________________

¹. Pink, w polskim tłumaczeniu, to goździk;

 

Więcej zdjęć z koncertu (fot. Dred Ted):

 

{phocagallery view=category|categoryid=13|limitstart=0|limitcount=0}

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.