PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Zjechałam street art

  • Dodano:
  • Kategoria: Imprezy

Street_ArtTo koniec. Wczoraj zakończył się Street Art Fetsival 2012. Spod KATO ruszyła wycieczka rowerowa (po)szlakiem katowickich murali, by osądzić dobrych wandali. Podążając (jedno)śladami (dwukołowymi) zbierano materiał dowodowy w sprawie współistnienia, od 20 do 29 kwietnia, sztuki i miasta. Polityczno - artystyczna relacja odcisnęła szablonowe piętno na ulicy, gdzie obecnie legalnie dostać można vlepkę za mandat. Jako że jestem nieprzepisowym, złożonym kolarzem o różowych barwach , z koszykiem pełnym zakupów zamiast kasku na głowie, musiałam zbadać sprawę.

Napędzana siłą mięśni kierowałam (się) wielkomiejską przekładnią wolno kołowego mechanizmu, który przeciwstawia się szybkości obrotów rynku. Centrum gospodarczym widzialnej władzy jest narzucona reklama, która rządzi nami. Działania streetartowe to przejaw konstruktywnej niezgody na skomercjalizowany wygląd państwowy. Demokratycznym prawem do publicznego wyrażania i decydowania o (estetycznym) kształcie przestrzeni, Katowice na naszych oczach pisane i czytane są na nowo. Świeżo pachnące farbą (powstałe na dniach) oznakowania zmieniają zasady poruszania się mieszkańców i reorganizują kartograficzny plan miasta. Musimy zachować czujność, by dobrze trafić i odnaleźć się w nowym układzie. Stare, brzydkie i odrapane ściany już nie odpychają, a przyciągają. Miejsca opuszczone i zapomniane, gdzie ponownie zaczyna toczyć się życie, powracają na mentalną mapę miasta. W tym festiwalowym roku zaistniało na niej siedem punktów. Urbanistyczny język w użyciu nabiera sensu i znaczenia. Miasto, rozumiane jako tekst kultury, domaga się od mieszkańców ponownego odkrycia. Gotowi?

 

Start

 

Jadę sobie po street art'cie...

 

Swanski1a0. Punkt wyjścia i dojścia - ulica Mariacka
1. Bitwa pod Monte Cassino - potwór z Rawy

 

Nagle znad Rawy wyłania się dzika bestia. Autor potwora ukrywa się pod pseudonimem Swanski. To nasz rodak, który lubi malować zwierzaki. Prywatnie - Paweł Kozłowski - jest warszawiakiem. Jego szerokie horyzonty sięgają od projektowania graficznego przez tworzenie murali, ilustracji, rysunków, po ubrania, animacje i teledyski (m.in. "Moje miasto" Marii Peszek). Zaczynał jako skejter zafascynowany subkulturą ulicy, która była dla niego czymś więcej niż sport, muzyka czy graffiti. Jak mówi, stworzyła go estetyka deskorolki i ulicy. Po latach lansowania, doceniony przez agencje reklamowe, uznany został za artystę – grafika międzynarodowego przemysłu skateboardingowego. Dla twórcy najważniejsza pozostaje wrażliwość na rzeczy, których inni może nie widzą, pasja i przekaz płynący z pracy. Obecnie jego dzieła możemy oglądać w całej Europie, w tym w Katowicach na ulicy Monte Cassino 5.

 

Ludo2a2. Uwaga! Policja!

Ludo to gość z Francji, znany z rozklejania plakatów na terenie Paryża. Jego prace są mocno zaangażowane społecznie i polityczne. Odzwierciedlają lęki i problemy współczesnego świata. Jego celem jest prowokacja, a inspirację czerpie ze świata natury i techniki. Mechanizuje organiczne formy, udoskonala naturalne kształty za pomocą plastycznej inżynierii i wyposaża żywe ciała w martwe protezy. Ta przyrodnicza technologia jest kreacją zdegenerowanych insektów, które opanowują miasta. W Katowicach na ulicy Markiefki 55 patrolują psy.

 

Escif3a3. Włącz! Wyłącz! ESC(ape) IF...

Escif to gorący, bardzo kontaktowy Hiszpan. Swoją twórczością kopie lekko prądem, pobudzając do myślenia. Najważniejszy jest dla niego przepływ energii między sztuką a odbiorcą. Poprzez prace pragnie wejść w interakcje z przechodniem. Ich interpretacja zależy od widza. Treść jest ważniejsza od formy. Dekoracyjność to tylko efekt uboczny. Malowanie traktuje artysta jak pewne ćwiczenie refleksji i proces poszukiwań, który rozwija umysł. Stara się tym sposobem otworzyć na wszystko, co dzieje się wokół niego. Sztukę znajduję na ulicy, gdzie nie trzeba za nią płacić. Wyłącz to, marnujesz prąd! Na ulicy Mikusińskiego 5 nie musisz gasić...

 

Hyuro14... to nasza broń kobieca

Hyuro jest pierwszą kobietą, którą spotykamy na muralowej wycieczce miejskiego zdrowia. Ta Argentynka, mieszkająca na stałe w Hiszpanii, bardzo aktywnie uczestniczy w sztuce ulicy tego państwa. Tworząc tylko w czerni i bieli symbolika jej prac nabiera niezwykle sugestywnej wymowy. Często wyraża samotność, wyobcowanie, smutek i lęk współczesnego człowieka. Podejmuje ona trudne i ważne tematy, jak tożsamości czy wolności. Na niebezpiecznej ulicy Gliwickiej 58 kobieta wie kim jest i rządzi. Broni się sama swoim pięknem.

 

M-city5. Dziecko miasta z próbówki

M-city to kolejny "nasz", czyli Mariusz Waras. Jest najbardziej znanym obecnie polskim artystą działającym w przestrzeni publicznej. Jego olbrzymie murale wypełniają aglomeracje całego świata (od Sao Paulo, przez Rio de Janeiro, Londyn, Pragę, Paryż, Budapeszt po Warszawę). Motywem przewodnim twórczości jest zawsze pejzaż miejski. Działania streetartowe są dla niego plastycznym eksperymentem z formą publicznej infrastruktury. Swoje dzieło, jedną z próbówek, umieścił na ulicy Sobieskiego 13. Jakie będą wyniki - zobaczymy...

 

6. Polska pod mostem i pełno rozbitego szkła

Pod mostem skończyli Polacy. Ich nie muszę nikomu przedstawiać. Znani ze swoich prac rozrzuconych po Katowicach: Drobczyk, Mona Tusz, Raspazjan i Vera King, zajęli jedną ścianę, drugą opanowali lokalni prekursorzy graffiti lat 90-tych, czyli Śląski Mural. Desant barw i form pokrył podmiejskie szarości. Na miejscu była Mona, która natłukła się najbardziej w walce o przestrzeń publiczną pod wiaduktem przy ulicy Mikołowskiej. Dla mnie osobiście to Mona Lisa murali, która pobiła wszystkich rywali.
Drobczyk   Vero_King    
         

TELLAS__MONEYLESSRoa17. Wracamy do punku wyjścia, czyli Tylna Mariacka

Robić tyły postanowili TELLAS & MONEYLESS oraz Roa. Tellas wziął się do sprawy bardzo minimalistycznie i po włosku. W jego pracach wszystko wisi na włosku. Murale są niemal szkicowe, bardziej rzeźbiarskie i rysunkowe niż malarskie. Zachowawcze w formie lokują artystę w nurcie spokojniejszego i mniej krzykliwego street artu. Przestrzeń jest w nich nie tylko tłem, ale stanowi ważną i integralną część dzieła. Jego znajomy Włoch - Moneyless, czyli Teo Pirisi, wniósł do współpracy figuratywność i wielowymiarowość. Kontynuując liniową kompozycję, obok italiańskich kolegów, zasłynął pochodzący z Belgi Roa. Jest on światową wizytówką street artu. Ołówkowa fauna, o monstrualnych gabarytach jego autorstwa, jest nie do podrobienia. Genialnie wkomponowana w obszar starego dworca pożarła nie tylko swoją apetyczną wielkością, ale i unikatowym stylem zwykłą, codzienną przestrzeń. Sztuka życia ulicy została odkryta, wydobyta i zdobyta.

 

Meta

 

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.