PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Dyrygent 24 godziny na dobę. Rozmowa z Danielem Smithem, zwycięzcą ostatniego konkursu dyrygenckiego im. Fitelberga

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Daniel SmithMarek Lyszczyna: W piątek zagrał Pan koncert z Filharmonią Śląską. Jakie są Pana wrażenia?
Daniel Smith: Poprowadziłem tę orkiestrę po raz pierwszy od czasu, kiedy wygrałem Międzynarodowy Konkurs Dyrygentów im. Fitelberga. Minęły od tamtej pory dwa lata, ale kiedy przyszedłem na pierwszą próbę poczuliśmy się od razu jak rodzina. Kiedy brałem udział w konkursie orkiestra bardzo ciepło mnie przyjęła i mimo powagi konkursu świetnie się bawiliśmy. Teraz poczułem to znowu. Między mną a orkiestrą narodziła się wielka przyjaźń, z czego jestem bardzo szczęśliwy.

Marek Lyszczyna: Orkiestra zmieniła się w jakiś sposób przez te dwa lata?
Daniel Smith: Na pewno można dostrzec wielką prace maestra [M.J. Błaszczyka – przyp. M.L] oraz samych muzyków. Poziom techniczny orkiestry jest jeszcze wyższy, podobnie jak coraz lepsze jest również jej zgranie ze sobą. Pracowaliśmy jedynie nad kwestiami czysto muzycznymi, a nie technicznymi, co mnie bardzo ucieszyło.

Marek Lyszczyna: Jeździ Pan po całym świecie i dyryguje różnymi orkiestrami. Dostrzega Pan coś, co wyróżnia Filharmonię Śląską?
Daniel Smith: Każda orkiestra jest inna, ale wiele zależy od dyrygenta, jego relacji z muzykami... Orkiestra Filharmonii Śląskiej wyróżnia się tym, że jest bardzo otwarta na nowe idee. Jeśli tylko o coś poprosiłem, zaproponowałem jakiś eksperyment, muzycy próbowali go wprowadzić. Nie każda orkiestra jest otwarta na nowe interpretacje. Zaproponowaliśmy nowe odczytanie Cyrulika sewilskiego, nieoparte na żadnym z dotychczasowych nagrań... To bardzo znana kompozycja, która doczekała się wielu interpretacji, ale gwarantuję, że takiej jak nasza wcześniej nie było [śmiech].

Marek Lyszczyna: To prawda, utarł się pewien schemat grywania muzyki Rossiniego...
Daniel Smith: Tak... Mi pomogło to, że spędziłem wiele czasu w Pesaro, gdzie Rossini żył i tworzył. Dyrygowałem tam podczas festiwalu Rossiniego, to pozwoliło mi się otworzyć na nowe idee... Miałem oczywiście wcześniej pewien swój schemat, ale kiedy dowiedziałem się więcej o jego życiu, zwyczajach, jedzeniu...

Marek Lyszczyna: ... którego Rossini był wielkim miłośnikiem.....
Daniel Smith: Tak, on uwielbiał dobrą kuchnię [śmiech]... Skupiłem się na muzyce i starałem się zapomnieć każdy nagranie, które znałem. Zacząłem czytać partyturę nuta po nucie, niczym książkę.... Mogę to porównać również do oglądania filmu - kiedy czytasz później książkę, to usiłujesz wymazać to co wcześniej widziałeś i znaleźć własną interpretację. Zawsze kiedy słucham jakiegoś nagrania zastanawiam się nam nim... W latach 50. i 60. obowiązywał pewien styl i pewna moda w interpretacjach, a później wielu dyrygentów zaczęło to kopiować, bo myślało, że to jest obowiązująca interpretacja [Rossiniego – przyp. M.L]. W Pesaro zrozumiałem, że to nieprawda....

Marek Lyszczyna: Czyli musimy Rossiniego przemyśleć na nowo...
Daniel Smith: Tak musimy się ciągle zastanawiać i poszukiwać, ale moim zdaniem najważniejsze jest to, abyśmy dążyli do własnej interpretacji... Czasem to może być trudne dla publiczności, która jest przyzwyczajona do pewnych koncepcji, ale zmuszasz ją w ten sposób do wysiłku. Podobnie jak samą orkiestrę.

Marek Lyszczyna: Powiedział Pan, że orkiestra przez te dwa lata jeszcze polepszyła swoje umiejętności. A Pan?

Daniel Smith: Mam nadzieję [śmiech]... Ostatnie dwa lata zmieniły moje życie jako dyrygenta... Tempo bardzo wzrosło, wszystko stało się szybsze.... Obecnie gram około 70 koncertów na rok i jako dyrygent muszę się do tego przyzwyczaić. Orkiestry, które teraz prowadzę wymagają ode mnie wysokiego poziomu, uważają, że dyrygent powinien znać każdą nutę w partyturze... Ale przecież dyrygent jest tylko człowiekiem. Muszę się szybko uczyć, zwiększać kontrolę nie tyle nad orkiestrą, ile nad moim życiem. Moja codzienność bardzo się zmieniła, prowadzę teraz bardzo regularny tryb życia. Na tym polu dostrzegam zmiany. Niby mam teraz mniej wolności, ale czuję się o wiele lepiej, zdrowiej, mam więcej energii. Wydawać by się mogło, że im bardziej jesteśmy zajęci, to tym bardziej jesteśmy zmęczeni, tymczasem jest na odwrót!

Marek Lyszczyna: Oprócz dyrygentury jest Pan również flecistą. Udaje się teraz pogodzić obie sfery?
Daniel Smith: Obecnie nie mam wiele czasu na granie na flecie, ale staram się tego nie zaniedbywać. To bardzo ważne, żeby dyrygent nie poniechał instrumentu, żeby rozumiał jak powstaje dźwięk, a nie tylko jak się go kontroluje... Cały czas pracuję nad repertuarem kameralnym, myślę o przygotowaniu koncertu fletowego.

Marek Lyszczyna: Czyjego?
Daniel Smith: Jeszcze do końca nie zdecydowałem, ale prawdopodobnie Mozarta.

Marek Lyszczyna: Na koniec chciałbym zapytać, jak się Pan czuje w mieście? Katowice, podobnie jak cały Śląsk, to wyjątkowe miejsce...
Daniel Smith: Żałuje, że nie mam zbyt wiele czasu, żeby dokładnie zwiedzić miasto. Czas wypełniają mi próby, koncerty, wywiady... To naprawdę intensywne życie. Prosto z Katowic lecę do Londynu, potem do Krakowa, bez dnia przerwy. Odkąd wygrałem konkurs, to pracuję siedem dni w tygodniu...

Marek Lyszczyna: ...24 godziny na dobę...
Daniel Smith: Tak, dokładnie 24 godziny na dobę... Nawet jeszcze w czasie konkursu było podobnie. Staram się po prostu pracować, ile się tylko da i naprawdę to kocham. A co do miasta - lubię chodzić tam, gdzie nie chodzą zazwyczaj turyści, wtedy dopiero zaczynam czuć miasto. W Katowicach po koncercie zostaję z publicznością i chcę poznać jej opinie, nawet jeśli zajmuje to długie godziny po występie. Wtedy zaczynam to odczuwać – miasto to są ludzie. Ma oczywiście przeszłość, ale tworzą ją ludzie żyjący tu i teraz.

Marek Lyszczyna: Dziękuję za rozmowę.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.