PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Kameralista. Rozmowa z Robertem Kabarą - kierownikiem artystycznym Śląskiej Orkiestry Kameralnej

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Robert KabaraMarek Lyszczyna: Od grudnia 2013 pełni Pan funkcję dyrygenta, kierownika artystycznego Śląskiej Orkiestry Kameralnej. Jak Pan ocenia ten czas?
Robert Kabara: Przede wszystkim to jest bardzo długa droga, jeśli chodzi o ilość koncertów i zróżnicowanie programu - od baroku, poprzez romantyzm do muzyki współczesnej. Zagraliśmy mnóstwo ciekawych koncertów, nie tylko w sali Filharmonii Śląskiej, która jest dla nas takim przytulnym gniazdem. Myślę, że zdobywamy serca publiczności i to jest najistotniejsze. Orkiestra ciągle doskonali swój warsztat, a warunki do tego są fenomenalne - sala, opieka, całe zaplecze jest wprost znakomite. To są naprawdę wspaniale - już prawie dwa - lata...

Marek Lyszczyna: Chciałem poruszyć ten temat nieco później, ale skoro wspomniał Pan o sali koncertowej, muszę przypomnieć, że kiedy objął Pan Śląską Orkiestrę Kameralną trwał remont budynku. Próby, koncerty odbywały się wówczas poza siedzibą. Dla muzyków nie był to zapewne łatwy czas.
Robert Kabara: Moje pojawienie się przypadło na sam koniec tego, nazwijmy to umownie, bezdomnego okresu. Dla zespołu, dyrygenta i dyrektora to jest zawsze trudna sytuacja. Śląska Orkiestra Kameralna była mniej poszkodowana, ponieważ potrzebuje znacznie mniejszej przestrzeni. Koncerty w Bibliotece Śląskiej też miały swój urok, tam jest bardzo przyzwoita akustyka. Obecnie mamy doskonałe warunki. Mogę sobie natomiast tylko wyobrazić, że musiała to być trudna sytuacja dla chóru i orkiestry. Także Akademia Muzyczna, w której murach rozmawiamy, udzielała nam gościny w swojej znakomitej sali. W Katowicach jest mnóstwo wspaniałych wnętrz, muzyki możemy słuchać w różnych entourage'ach.

Marek Lyszczyna: Wróćmy zatem do czysto muzycznych spraw. Wcześniej Pan stworzył i wykreował Sinfoniettę Cracovię.
Robert Kabara: Tamten zespół tworzyłem od zupełnych podstaw, byli w nim studenci drugiego, trzeciego roku studiów, młodzi, jeszcze niezbyt doświadczeni ludzie, choć mający oczywiście pewien zasób umiejętności i kompetencji. Śląska Orkiestra Kameralna jest zespołem doświadczonym, choć bardzo odmłodzonym. W Katowicach zaczynałem od innego etapu pracy. Nie musiałem uczyć muzyków podstawowych zachowań zespołowych, bardziej skupialiśmy się na repertuarze. Inaczej się pracuje z zespołem, który ma już pewne doświadczenie, który wyszedł spod innej ręki... Dla mnie to wielka radość. Czerpię z tego, co muzycy na Śląsku mają do zaoferowania, proponuję również swoje pomysły, a potem to ze sobą konfrontujemy. Naprawdę bardzo się cieszę, że jestem w Katowicach, gdzie jako czternastolatek dojeżdżałem na zajęcia do profesora Stanisława Lewandowskiego w tym budynku. To była wielka sława pedagogiki skrzypcowej, mam do tych czasów wielką nostalgię, nawet teraz siedząc na tej ławeczce... [śmiech]

Marek Lyszczyna: Pana pierwszy instrument to skrzypce. Potem jednak bliższa się stała altówka...
Robert Kabara: Tak to w życiu bywa - czasem rządzi w nim przypadek, chociaż w tej sytuacji nie do końca tak to wyglądało... Większość skrzypków tęskni do niższych dźwięków - najbliższa siostra tego instrumentu to altówka. Poza tym miałem okazję wielokrotnie współpracować z Maximem Vengorevem. Podczas swobodnej rozmowy postanowiliśmy, że zagramy wspólnie Sinfoniettę Concertante [W. A. Mozarta]. To była naprawdę wielka sprawa, tym bardziej, że podejmując tę decyzję nie miałem nawet jeszcze instrumentu... [śmiech]

Marek Lyszczyna: ...czyli absolutnie spontaniczna sprawa....
Robert Kabara: ....zupełnie spontaniczna, właściwie umówiliśmy nawet termin koncertu! I zagraliśmy ją w Gdańsku, potem w Krakowie, dla mnie to było bardzo ważne doświadczenie, po którym zacząłem sporo grać na altówce. Miesiąc temu została wydana płyta z nagraniem Koncertu altówkowego Krzysztofa Pendereckiego, który wykonuję wraz z Sinfonią Juventus pod batutą samego kompozytora. Altówka to ważny rozdział w moim życiu, gram na niej już od pięciu lat...

Marek Lyszczyna: Powróćmy jeszcze do kameralistyki. Często rozmawiam o Operze Kameralnej, której w Katowicach brakuje. Co Pan sądzi o pomyśle stworzenia takiego miejsca?
Robert Kabara: Myślę, że muzyka sceniczna jest takim zwieńczeniem, takim apogeum muzyki w ogóle. Jestem zwolennikiem tego, żeby kultura docierała wszędzie. Śląsk jest bardzo umuzycznionym regionem, wielokrotnie tutaj występowałem dzięki agencji koncertowej Silesia, która zawsze wykonywała fantastyczną pracę na rzecz muzyki, zwłaszcza pani dyrektor Ewa Żmudzińska. Nawet maleńki koncert to zawsze są słuchacze, którzy niesamowicie to przeżywają, to są niesamowite warunki, dobra akustyka. Słowem - gdzie jak nie tutaj?

Marek Lyszczyna: A opera kameralna w sensie repertuaru?
Robert Kabara: Myślę zwłaszcza o kilku niewielkich operach Gioacchino Rossiniego, jest ich mniej więcej dziesięć, angażują od sześciu do ośmiu śpiewaków przy minimum scenograficznym. Orkiestra ma zatem szansę na niezwykły popis, to są prawdziwe perły, praktycznie w Polsce nie grane. To jest moje marzenie - wykonać te opery. Mam nadzieje, że może się to uda tutaj.

Marek Lyszczyna: Pana droga muzyczna związana jest z wielkimi artystami. Wspomniany już Maksim Vengerov, Krystian Zimerman, Kaja Danczowska. Z drugiej strony młodzi, niezwykle utalentowani wirtuozi tacy jak Agata Szymczewska.
Robert Kabara: Kaja Danczowska to rzeczywiście moja wielka mistrzyni, pierwsza po śmierci Eugenii Umińskiej, u której miałem wielkie szczęście rozpoczynać studia na krakowskiej Akademii Muzycznej.
Krystian Zimerman to całkowicie inne przeżycia. Dla mnie - podobnie jak dla wielu innych - on jest po prostu zjawiskiem i tyle. Cudowny, wspaniały katowiczanin, u którego jeszcze jako nastolatek gościłem w domu. Po latach spotkaliśmy się na scenie grając muzykę Fryderyka Chopina na najważniejszych scenach świata. Ten człowiek niezwykle odcisnął sie w moim sercu, emocjach.. trudno to opisać, może jak się zestarzeję, to napiszę o tym książkę... [śmiech]
Natomiast Agata Szymczewska to naprawdę fantastyczna, świetna skrzypaczka. Czasami razem grywamy, ostatnio podwójny koncert Krzysztofa Pendereckiego na altówkę i skrzypce. Miało to miejsce na festiwalu w Armenii, w Erewaniu, w doskonałej sali, gdzie szlify zdobywał wielki Walerij Giergijev, co było szczególnie ważne dla mnie jako dyrygenta.

Marek Lyszczyna: Właśnie... jak zaczęła się Pana przygoda z dyrygenturą?
Robert Kabara: Jako koncertmistrz przez wiele lat poprowadziłem ponad sześćset koncertów... Potem pojawiła się szczególnie dla mnie ważna przyjaźń i specyficzna nić porozumienia z Jerzym Maksymiukiem. Dwa lata temu ukończyłem u niego regularny, elitarny cykl studiów dyrygenckich, w czasie którego on poświęcał czas tylko dla mnie. To były niekończące się ilości godzin i emocji. W zasadzie mamy taki kontakt w dalszym ciągu. On jest moim mistrzem, ale czasem sam do mnie dzwoni i coś pyta, co mnie bardzo cieszy. Jesteśmy w takim duchowym kontakcie.

Marek Lyszczyna: Obecny sezon artystyczny Śląska Orkiestra Kameralna rozpoczęła koncertem muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta. Jego utwory usłyszymy również w najbliższą sobotę...
Robert Kabara: Exsultate, jubilate, genialna Iwona Sobotka...osoba światowego formatu, jako muzyk po prostu zachwyca mnie swoim śpiewaniem....

Marek Lyszczyna: ...słowem wielkie muzyczne święto...
Robert Kabara: Zdecydowanie. Zapraszam gorąco.

Marek Lyszczyna: Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.