PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Epizody Tansmana. Wywiad z Mirosławem Jackiem Błaszczykiem w przededniu śląskiej premiery IV symfonii Henryka Mikołaja Góreckiego

  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Blaszczyk 24.02.2015Marek Lyszczyna: Filharmonia Śląska 15 lutego w Łodzi premierowo wykonała IV symfonię Henryka Mikołaja Góreckiego. Jakie są Pana wrażenie po tym koncercie?
Mirosław Jacek Błaszczyk: Jestem pod dużym wrażeniem całej kompozycji. Nad zespołem ciążyła duża odpowiedzialność, żeby wykonanie było bliskie perfekcji i żeby oddać to, co Henryk Mikołaj Górecki napisał. Mieliśmy o tyle przewagę nad wykonaniami w Los Angeles, Londynie i Amsterdamie, że osobiście znaliśmy kompozytora. To nie jest bez znaczenia - ja sam miałem przyjemność dyrygowania drugą i trzecią symfonią przed samym autorem. Wielokrotnie rozmawialiśmy na temat tych symfonii, szczególnie na temat drugiej "Kopernikowskiej", która według niego była najlepszym dziełem symfonicznym.
Z drugiej strony na całym świecie były duże oczekiwania wobec tej kompozycji. Nie wykonuje się często premier dzieła, którego autor nie żyje. Ciążyła na nas duża odpowiedzialność, ale ostatecznie muszę powiedzieć, że przyjecie tej symfonii w Łodzi było entuzjastyczne. Mam przed oczyma taki obraz, kiedy Maja Komorowska przyszła po koncercie, ucałowała mnie jak syna i powiedziała, że takich emocji dawno nie przeżyła. Muzyka, którą napisał Górecki porusza nie tylko umysły, ale i serca. Nie jest to slogan, ale rzeczywiście ludzie tak to odbierali.

Marek Lyszczyna: Jak Pan zaznaczył, światowa premiera IV symfonii odbyła się w Londynie, potem utwór wykonano w Los Angeles, Amsterdamie, a następnie w Łódzi. Dlaczego premiera nie odbyła się w Katowicach, z którymi Górecki był bliżej związany?
Mirosław Jacek Błaszczyk: To właściwie ma mniejsze znaczenie, czy premiera odbyła się w Łodzi czy w Katowicach. Łódź dlatego, że podtytuł tej symfonii to Epizody Tansmana.
Geneza tej symfonii jest niezwykle ciekawa. Andrzej Wendland, który jest prezesem Towarzystwa im. Aleksandra Tansmana, zamówił u Góreckiego utwór na festiwal. Wiedział, że nie będzie to proste, pierwsze spotkania nie rokowały większych nadziei. Ale żona kompozytora, Jadwiga Górecka, namawiała go, żeby nie rezygnował, nawiązywał rozmowy i jeździł po rożnych ośrodkach, gdzie gra się muzykę Góreckiego, bądź gdzie Górecki koncertuje.
Andrzej Wendland zauroczył również Góreckiego samą postacią Aleksandra Tansmana, który był bardzo barwną osobistością. Do grona jego przyjaciół zaliczali się Charlie Chaplin, Maurice Ravel, Igor Strawiński, Dymitr Szostakowicz, George Gershwin - słowem sama śmietanka parysko-amerykańska. Tansman był również bardzo doceniony w Hollywood. Obecnie wszyscy cieszymy się z sukcesu Idy, ale on również był nominowany do Oscara w kategorii muzyki filmowej. Zajmował się także jazzem, warto o tym wszystkim przypominać.
Górecki zaczął korespondować z Wendlandem i pracować nad symfonią. W samej kompozycji natomiast nie wykorzystał żadnej melodii z muzyki Tansmana. Górecki stworzył z jego imienia i nazwiska klucz dźwiękowy i harmoniczny oparty na dźwiękach A, E, Es, A.
Dlatego prawykonanie odbyło się w Łodzi. Aczkolwiek w pierwotnej wersji rzeczywiście rozważaliśmy prawykonanie w Katowicach, później w Bielsku, a następnie w Łodzi. Natomiast umowa podpisana ze światowym wydawcą nut stanowiła, że pierwsze wykonanie odbyło się w Londynie, następne w Los Angeles oraz w Concertgebouw w Amsterdamie. Terminy prawykonań były przesuwane, ostatecznie premiera w Polsce przypadła na luty. Doszliśmy do wniosku, że zrobimy to w Łodzi, a dwa tygodnie później, 27 lutego w Katowicach.

Marek Lyszczyna: Chciałem zapytać o związki z muzyką Aleksandra Tansmana, ale uprzedził Pan moje pytanie. Pozwolę sobie zatem zapytać o historię powstania IV symfonii. Henryk Mikołaj Górecki zdążył stworzyć jedynie wyciąg fortepianowy...
Mirosław Jacek Błaszczyk: Pozostawił szczegółowe wskazówki dotyczące instrumentacji. Mikołaj Górecki, syn Henryka Mikołaja Góreckiego, także wspaniały kompozytor, który mieszka w Stanach Zjednoczonych, doskonale wiedział, jak instrumentował ojciec. Istniały pewne wskazówki, na przykład zbitka trzech nut w głosie fortepianowym, gdzie chodziło o duże bębny, a nie o żaden inny instrument. To były takie rzeczy, o których nie wiedział nikt oprócz najbliższej rodziny. Syn kompozytora to wszystko wiedział, wierność instrumentacyjna jest absolutna.
Pozwolę sobie jeszcze powrócić do samej symfonii, która jest podsumowaniem całej muzyki symfonicznej Henryka Mikołaja Góreckiego. Możemy usłyszeć więc echo drugiej symfonii, tych słupów akordowych w symfonii "Kopernikowskiej". W drugiej części mamy piękny motyw melancholijny, modlitewny, który nawiązuje do trzeciej symfonii. Jest to bez wątpienia modlitwa, była tam adnotacja Góreckiego: skończyłem na trzy dni przed Wielkim Piątkiem 2006 roku. To był nieprawdopodobnie bogobojny człowiek, który przeżywał święta na swój sposób. Ten motyw kończył się zawsze dźwiękiem dzwonów, które można parafrazować jako modlitwę przed przeistoczeniem.
Ponadto są w czwartej symfonii również fragmenty jego ukochanych utworów. Nie tyle cytaty, ile nawiązania do Stabat Mater Karola Szymanowskiego, krótki, kilkutaktowy motyw Zygfryda z Pierścienia Nibelunga Ryszarda Wagnera, nawiązania do utworów, które on wielbił, z którymi się utożsamiał. Jest to taka osobista wędrówka. Są także nawiązania do jego własnych kompozycji, do fragmentu Trzech tańców na orkiestrę w trzeciej i czwartej części premierowej symfonii. Rozmawiałem z muzykologami, którzy podkreślali, że narracja tej kompozycji jest bardzo naturalna. Nie ma takiej sytuacji, że ekspresyjny fragment przechodzi nagle w melancholijny, a następnie w modlitewny. Wszystko dzieje się w sposób naturalny. Symfonia jest czteroczęściowa, ale jest takim muzycznym monolitem.

Marek Lyszczyna: Pozwolę sobie teraz zapytać o rolę organów w tej kompozycji. Także dlatego, że Filharmonia Łódzka szczyciła się niedawno tym, że posiada jedyny w kraju barokowo-romantyczny instrument.
Mirosław Jacek Błaszczyk: Filharmonia Łódzka posiada de facto dwa instrumenty: romantyczny, oraz drugi, z aplikacjami barokowymi. Ale my także posiadamy wspaniały instrument... W tej symfonii organy są instrumentem, który potęguje głębię, wielkość, masywność oraz dynamikę na początku i na końcu utworu. To nie jest pierwszoplanowa partia, ona raczej wzbogaca i podkreśla wielkość początku i końca.
Zdecydowanie ważniejszy jest fortepian, który wprowadza odpowiedni klimat, nastrój, akompaniuje koncertmistrzom pierwszych skrzypiec, wiolonczel i fletom piccolo. Piotr Banasik, znakomity solista, wykładowca Akademii Muzycznej w Katowicach podjął się wykonania tej partii, za co ogromnie mu dziękuję. Jest to kluczowa partia, szczególnie w drugiej części kompozycji.

Marek Lyszczyna: Na zakończenie chciałem zapytać o nagranie. Za sukcesem trzeciej symfonii kryje się, między innymi, nagranie płytowe. Również na jednej z konferencji prasowych Filharmonii była mowa o tym, że wykonanie zostanie zarejestrowane.
Mirosław Jacek Błaszczyk: Obecnie chcemy wydać płytę z koncertu w Łodzi. Była bezpośrednia transmisja z tego koncertu, przesłuchiwałem jej nagranie i muszę powiedzieć, że to było bardzo dobre wykonanie. Oznacza to również, że jest to bardzo dobry materiał na płytę live. Skłaniamy się właśnie ku takiemu rozwiązaniu, jeżeli tylko uzyskamy zgodę na licencję od Programu Drugiego Polskiego Radia. Być może odbędzie się to we współpracy z Towarzystwem im. Aleksandra Tansmana, z radiową Dwójką, z Radiem Katowice. Jesteśmy na etapie oczekiwania na wiadomość z Warszawy. Jestem dobrej myśli, uważam, że tę narrację, o której mówiłem, o wiele łatwiej jest uzyskać na koncercie. W trakcie nagrania studyjnego zawsze się gdzieś coś powtarza, gubi się pewną dramaturgię, ekspresyjność. Nagranie z Łodzi to absolutnie profesjonalny materiał na płytę.

Marek Lyszczyna: Podsumowując, 27 lutego oraz 1 marca w Katowicach możemy się spodziewać wielkiego muzycznego święta.
Mirosław Jacek Błaszczyk: Tak, bardzo serdecznie zapraszam i jestem święcie przekonany, że ta symfonia zrobi ogromne wrażenie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.