PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Katowice – Paryż, czyli Gautier Capuçon w najlepszej sali koncertowej w Polsce

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Gautier CapuçonNajlepszej sali koncertowej w Polsce przybyła ostatnio poważna konkurentka – otwarta w środę 14 stycznia nowa, licząca 2400 miejsc sala Filharmonii Paryskiej. Wydarzenie to w zasadzie umknęło większości polskich mediów, co można oczywiście tłumaczyć wciąż trwającym i słusznym podziwem dla siedziby katowickiej orkiestry. Zagadką pozostaje jednak, dlaczego paryską inaugurację transmitowała na cały świat telewizja ARTE, a z katowickiej powstał jedynie reportaż dla jednej z bawarskich telewizji. Niczego nie umniejszając doskonałej i bardzo przeze mnie lubianej Helene Grimaud, nie jest ona pianistką tego formatu, co goszczący w Katowicach Krystian Zimmermann, tak samo jak wykonane w środę w Paryżu kompozycje Gabriela Faurégo i Maurice'a Ravela nie równają się, przy całym szacunku i mojej admiracji dla muzyki francuskiej, twórczości Ludwika van Beethovena.

Tymczasem w najlepszej sali koncertowej w Polsce w miniony czwartek katowiccy melomani znów mieli możliwość wysłuchania abonamentowego koncertu NOSPR pod dyrekcją Alexandra Leibricha. W pierwszej części wieczoru usłyszeliśmy dwie kompozycje: Chants oublies Georga Fridricha Haasa oraz Koncert wiolonczelowy Edwarda Elgara w interpretacji Gautiera Capuçona. Pierwszy utwór wykonany został w Polsce po raz pierwszy. Światowa prapremiera odbyła się w 2011 roku w Monachium, a nicią łączącą oba wykonania był Alexander Liebreich, który prowadził wówczas Monachijską Orkiestrę Kameralną.

Kompozycja Haasa zadaje wiele trudu słuchaczom, gdyż pozornie niespójne harmonie wynikające z zastosowanej przez kompozytora techniki mikropolifonii wymagają odpowiedniej percepcji. W mojej osobistej teorii estetycznej sztuka powinna raczej kontrować rzeczywistość w takim sensie, że im więcej niepokojów i napięć w otaczającym nas świecie, tym więcej ładu i harmonii powinniśmy czerpać ze sztuki. Historycznie taka koncepcja ma swoje uzasadnienie, gdy wsłuchamy się w żywiołową i nieco nawet hałaśliwą muzykę Jeana Phillipa-Rameau, która powstała w stabilnych politycznie czasach Króla Słońce oraz porównamy ją z monumentalnymi kompozycjami Carla Orffa czy Wernera Egka, które tworzone były w czasach wielkiej europejskiej zawieruchy. Kiedy czasy są niespokojne, sztuka powinna dawać ukojenie. Dzisiaj świat jest coraz mniej pewny, o czym niedawno przekonali się tragicznie paryżanie.

Druga odsłona pierwszej części przyniosła nam Koncert wiolonczelowy Edwarda Elgara w porywającej interpretacji Gautiera Capuçona. Urodzony w podparyskim Chambery młody wirtuoz instrumentu wydobywał z wiolonczeli najpiękniejsze liryczne brzmienie. Publiczność nie pozwoliła mu odejść bez bisu.

Kompozycja Edwarda Elgara tematycznie łączyła się z zaprezentowaną po przerwie Symfonią Szkocką Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego. Muzycznie dzieło to zawiera się pomiędzy schyłkowym romantyzmem a modernizmem naznaczonym indywidualnym stylem kompozytora. Echa romantyzmu słychać było zwłaszcza w pierwszej części, w przejmującym brzmieniu wiolonczeli.

Romantyczne wątki, których schyłkowe elementy można było usłyszeć u Elgara, triumfowały w pełni w Symfonii Szkockiej Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego. Symfonia, która była pokłosiem brytyjskich podróży kompozytora odwołuje się wprost do romantycznego imaginarium ówczesnej kultury. W dziele tym odnaleźć można pełen niepokoju nastrój znany doskonale z angielskiej i europejskiej literatury romantycznej, pełnej wzniosłości i niepewności ludzkiego losu. Słuchając muzyki Mendelssohna wyobraźnia przywołuje wątki z literatury gotyckiej.

Artystycznie NOSPR jak zwykle dostarczył swoim melomanom najwyższych wzruszeń. Czy wytrzyma jednak konkurencję z nową salą Filharmonii Paryskiej, która teraz ściągać będzie największe gwiazdy światowej muzyki? Podkreślam jeszcze raz, że artystycznie jak najbardziej tak. Bez odpowiedniego wsparcia politycznego i może przede wszystkim – medialnego będzie to jednak zadanie niezwykle trudne. Smuci fakt, że polska telewizja publiczna nie wspiera i nie promuje rodzimej kultury, przeznaczając równocześnie spore budżety na żenujące produkcje z gatunku reality. Bez wsparcia pochodzącego z tego obszaru trudno będzie rosnącą konkurencję wytrzymać, a prywatny sektor medialny pozwolę sobie w tych rozważaniach pominąć, żeby nie denerwować się zbytnio i nie psuć sobie dobrego nastroju po doskonałym koncercie, którego ostatnie takty wciąż brzmią w moich uszach.

Koncert symfoniczny, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, Alexander Liebreich - dyrygent, Gautier Capuçon - wiolonczela, program: Georg Friedrich Haas – chants oubliés na orkiestrę kameralną, Edward Elgar – Koncert wiolonczelowy e-moll, Felix Mendelssohn-Bartholdy – III Symfonia Szkocka; 15.01.2014;

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.