PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

London Symphony Orchestra i Piotr Anderszewski w nowej siedzibie NOSPR

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

London Symphony Orchestra NOSPR2014W sobotni wieczór w nowej siedzibie Narodowej Orkiestry Polskiego Radia odbył się kolejny wyjątkowy koncert w ramach trwającego przez cały październik Festiwalu Otwarcia. Na scenie jednej z najnowocześniejszych sal koncertowych na świecie, tym razem zamiast gospodarzy wystąpiła słynna Londyńska Orkiestra Symfoniczna - jedna z najstarszych brytyjskich zawodowych orkiestr, której początek datuje się na 1904 rok.

Londyńczycy zaprezentowali katowickiej publiczności wyjątkowo interesujący, acz nieco eklektyczny repertuar. Na otwarcie wieczoru wykonano X symfonię Andrzeja Panufnika. Wykonanie to wpisało się w trwające właśnie Dni Andrzeja Panufnika. Jest to ostatnia kompozycja symfoniczna kompozytora, który większość swego życia spędził na emigracji w Londynie. Oznaczona numerem dziesiątym symfonia (posługując się konsekwentnie przyjętą przez samego Panufnika numeracją, uwzględniającą utwory zniszczone po wojnie), to bardzo dramatyczny, pełny napięcia i dynamizmu utwór. Stanowił doskonały kontrast wobec zaprezentowanych w kolejnych częściach wieczoru dzieł niemieckich kompozytorów - Koncertu fortepianowego a-moll Roberta Schumanna oraz poematu symfonicznego Życie bohatera Richarda Straussa.

Utwór Andrzeja Panufnika stanowił zapewne poważne wyzwanie dla londyńczyków, tym bardziej, że na sali obecna była wyjątkowa recenzentka - Lady Camilla Panufnik, wdowa po zmarłym w 1991 roku kompozytorze. Swoja obecnością Katowice zaszczyciła również minister kultury Małgorzata Omilanowska, która nie znalazła niestety czasu, aby pojawić się na uroczystej inauguracji nowej siedziby 1 października. Zapewne London Symphony Orchestra było niezwykle miło, że ich występ ogląda polski minister kultury, równie miło będzie pewnie katowickim muzykom, gdy Małgorzata Omilanowska zdecyduje się przyjeżdżać na ich koncerty.

Kolejnym utworem wykonanym w pierwszej części wieczoru był wspomniany już koncert fortepianowy a-moll Roberta Schumanna w interpretacji Piotra Anderszewskiego. Urodzony w Warszawie pianista zdecydowanie dobrze czuje się w lirycznym repertuarze romantycznego kompozytora. Delikatności jego interpretacji powodowała, że niektóre partie koncertu nabierały wręcz onirycznego charakteru - wielu pianistów gra Schumanna mocniej, akcentując dramatyczne momenty kompozycji. Piotr Anderszewski doskonale tonuje dźwięki fortepianu, przez co koncert w jego wykonaniu nabiera naprawdę subtelnej barwy, okraszonej dodatkowo doskonałym brzmieniem londyńskiej orkiestry.

Na zakończenie wieczoru katowicka publiczność wysłuchała poematu symfonicznego Życie bohatera Richarda Straussa. Choć utwór ten powstał tuż przed końcem XIX (w 1898 roku) nie można w nim wyczuć ani krzty dekadentyzmu epoki fin de siècle. Dzieło to przedstawia alegorycznie życie mitycznego bohatera co znajduje odzwierciedlenie w strukturze kompozycji. Choć jest to poemat symfoniczny, a więc dzieło, którego forma niejako z definicji wymaga dodatkowego kontekstu, to muzyka Straussa nie pozostawia wiele miejsca - jest wprost monumentalna. Wypełnia całą przestrzeń mocnym brzmieniem, które rozbudza w słuchaczach silne emocje, nie tylko estetyczne. Muzyka Straussa pobudza do działania, myśli krążą szybciej, a wola nabiera ostrości.

Takim to oto akcentem zakończył się sobotni wieczór w NOSPR. London Symphony Orchestra pozostawiła po sobie doskonałe wrażenie czystości dźwięku i dynamiczności wykonania. Mimo iż Festiwal Otwarcia powoli dobiega końca (choć jeszcze przed melomanami parę ciekawych wydarzeń), koncert londyńczyków pod dyrekcją Sir Antonia Pappano uświadamia jedną ważną rzecz. NOSPR jest orkiestrą na światowym poziomie i tłumaczyć tego nie trzeba nikomu, kto choć raz miał możliwość wysłuchać ich koncertu. Budowa nowej sali pozwoli jednak sprawdzać na gościnne występu inne zespoły światowego formatu, które wcześniej nigdy na Śląsk by nie zajrzały, gdyż zwyczajnie nie miałyby gdzie zagrać. Trudno przecież, by Filharmonicy Wiedeńscy czy Krystian Zimmerman grali po szopach - cytując słynne niegdyś powiedzenie jednego z polskich tenisistów. Tym samym należy spojrzeć we właściwej optyce na populistyczne hasła niektórych dziennikarzy o tym, czy taka sala jest potrzebna i czy będzie w stanie się utrzymać.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.