PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Krystian Zimerman na inaugurację nowej siedziby NOSPR

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

BARTEKBARCZYK-NOSPR-09Dzień 1 października 2014 zapisze się na stałe nie tylko w kronice miasta Katowice, ale również w historii muzyki i pejzażu europejskiej kultury. Narodowa Orkiestra Polskiego Radia dokonała uroczystej inauguracji swojej nowej siedziby znajdującej się w Katowicach przy placu Wojciecha Kilara.

Zanim jednak przeżyłem ten wyjątkowy wieczór, miałem tego dnia wyjątkową okazję usłyszenia orkiestry w nowej sali. NOSPR zaprosiła bowiem dziennikarzy na odbywającą się z samego rana próbę otwartą, podczas której wykonała II część Molto vivace z IX Symfonii Ludwika van Beethovena. Pierwsze takty utwory wypełniły przestrzeń niesamowitą barwą i czystością dźwięku - zrozumiałem wtedy, że dzisiejszy koncert będzie epokowym wydarzeniem, które zapadnie w pamięci na długo wszystkim słuchaczom.

Na długo przed planowanym na godzinę 18 otwarciem wieczoru wokół nowej siedziby zaczęły gromadzić się tłumy melomanów - tym razem nie tylko ze Śląska, ale z całej Europy. W kuluarach słychać było wszystkie ważniejsze europejskie języki. Publiczność po raz pierwszy mogła podziwiać nowy budynek w całej okazałości - nie licząc oczywiście dnia, w którym NOSPR zaprosiła swoich wiernych słuchaczy pod odbiór zaproszeń - wtedy jednak dostępna była jedynie niewielka część obiektu, w reszcie trwały ostatnie prace i porządki przed wielką inauguracją.

Prawdziwy entuzjazm wywołało jednak dopiero wejście na salę koncertową - przeważającej części widowni znanej dotychczas jedynie z fotografii, które - choćby i najwierniejsze - nie oddają jej charakteru. Miękkość formy zaprojektowanej przez Tomasza Koniora wykończona niezwykle eleganckimi detalami stanowi o wyjątkowości tej przestrzeni.

Tuż po godzinie 18 na scenę wszedł, jak zwykle z wielką energią, Alexander Liebreich. Choć wszyscy spodziewaliśmy się na otwarcie zapowiadanej kompozycji Witolda Lutosławskiego, pod energicznym ruchem batuty orkiestra zaczęła grać... Mazurka Dąbrowskiego! Cała sala natychmiast zerwała się z miejsc i na stojąco wysłuchała hymnu.

Następnie światła przygasły, i tym razem już bez niespodzianek rozpoczęły się pierwsze takty Tryptyku Śląskiego Witolda Lutosławskiego. W roli solistki wystąpiła śpiewająca sopranem Ewa Tracz. Jakkolwiek jej interpretacja udoskonala te utwory, dziwi nieco dobór akurat tej kompozycji na otwarcie tak ważnego obiektu - pozostawiam otwartym pytanie, czy socrealistyczna kompozycja Witolda Lutosławskiego na pewno powinna być pierwszym usłyszanym i zapamiętanym przez słuchaczy utworem w doskonałej akustycznie sali.

BARTEKBARCZYK-NOSPR-21Po wybrzmieniu ostatnich dźwięków Tryptyku Alexander Liebreich udał się za kulisy, a jego miejsce na scenie zajęła dyrektor NOSPR Joanna Wnuk-Nazarowa oraz prezydent Katowic Piotr Uszok. Witamy w domu! Tymi słowami przywitała publiczność Joanna Wnuk-Nazarowa. Prezydent zaprosił na scenę architektów sukcesu nowej siedziby - dosłownie i w przenośni. Obok Tomasza Koniora na scenie pojawił się były minister kultury Bogdan Zdrojewski oraz między innymi przedstawiciel Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który współfinansował ten obiekt.

Wśród gości honorowych obecny był również architekt niesamowitej akustyki tego wnętrza - Yasuhisa Toyota. Na widowni obecny był również Krzysztof Penderecki, którego kompozycję Przebudzenie Jakuba wykonano tuż po zakończeniu oficjalnych przemówień. Obecni byli również byli dyrygenci NOSPR, między innymi Gabriel Chmura pełniący funkcję pierwszego dyrygenta i dyrektora artystycznego orkiestry w latach 2001-2007. Obecny duchem był pierwszy dyrygent honorowy NOSPR Stanisław Skrowaczewski, który przesłał melomanom i orkiestrze niezwykle piękny list, który w jego imieniu odczytała dyrektor Joanna Wnuk-Nazarowa. Niech piękno muzyki będzie lekarstwem na brutalności naszych czasów - życzył nam Stanisław Skrowaczewski.

Świat polityki reprezentował również jeden z inicjatorów tego przedsięwzięcia, były minister kultury Waldemar Dąbrowski. Na sali obecna była Pierwsza Dama Rzeczypospolitej Anna Komorowska. Dziwił jedynie brak obecności samego prezydenta, który niedawno przecież gościł w Katowicach na meczu siatkówki. Nie była również obecna minister kultury Małgorzata Omilianowska, którą zatrzymało w Warszawie exposé premier Ewy Kopacz. Przekazała jednak list, w którym podkreśliła jeszcze raz architektoniczną wartość obiektu, o której mówiła podczas wrześniowej konferencji prasowej. Elżbieta Bieńkowska, która jako minister infrastruktury i rozwoju znacznie przyczyniła sie do pozyskania z Unii Europejskiej środków niezbędnych do zrealizowania tej inwestycji, przesłała gorące pozdrowienia z Brukseli, gdzie musiała być obecna ze względu na przesłuchanie na stanowiska unijnego komisarza.

Po uroczystych podziękowaniach i serdecznych życzeniach na scenie nowej siedziby NOSPR znów zapanowała muzyka. Przebudzenia Jakuba obecnego na sali Krzysztofa Pendereckiego to oniryczny utwór stanowiący pomost pomiędzy okresem fascynacji sonoryzmem oraz neoromantycznym nawróceniem kompozytora.

W przedostatnim utworze pierwszej części wieczoru w roli solisty na scenie pojawił się Wiesław Ochman - legenda polskiej opery. Wykonał partię wokalną Siwej mgły – niezwykle lirycznej, nastrojowej kompozycji Wojciecha Kilara.

Na zakończenie pierwszej części wykonano Trzy tańce na orkiestrę Henryka Mikołaja Góreckiego. Kompozycja ta została napisana w 1973 roku, niedługo przed objęciem przez kompozytora fotela rektora katowickiej Akademii Muzycznej.

ZIMERMAN0005Na tym zakończyła się część wieczoru poświęcona twórczości polskich kompozytorów. Publiczność przechadzała się po foyer w napięciu oczekując na gwiazdę tego wieczoru, laureata konkursu chopinowskiego w 1975 roku - Krystiana Zimermana. Urodzony w Zabrzu pianista, absolutny wirtuoz, geniusz fortepianu, słynie ze specyficznej postawy wobec świata mediów i niektórych zachowań współczesnej publiczności. Podczas drugiej części wieczoru wyproszono wszystkich fotoreporterów, obecne na sali kamery odwrócono obiektywami w stronę publiczności oraz dodatkowo zakryto specjalnymi nakryciami. Wirtuoz nie był również obecny w trakcie porannej próby otwartej orkiestry dla dziennikarzy.

Z początku taka postawa może nieco dziwić, w czasach mediatyzacji wszystkiego niezwykle trudno jest się temu zjawisku przeciwstawić. Tymczasem słuchając I Koncertu fortepianowego d-moll Johannesa Brahmsa zrozumiałem intencję Krystiana Zimermana. Podzielam w pełni jego pogląd, że muzyka nie powinna być elementem przekazu medialnego, który z samej swojej natury zrównuje i trywializuje wszystkie zawarte w nim treści. Jedyną sensowną strategią w tej rzeczywistości jest kontrolowanie przekazu medialnego i dbanie o jego najwyższą jakość.

Romantyczny koncert Brahmsa to arcydzieło kompozycji i brzmienia oraz wirtuozeria pianistyki. Utwór ten wykonywany był przez Krystiana Zimermana podczas ostatniego tournée po Europie i Japonii. Wczorajszego wieczoru mieli go okazję wysłuchać melomani na Śląsku - i po tym wykonaniu trudno już będzie sobie wyobrazić, że w roli solisty ten koncert może zagrać ktoś inny.

Mistrzowska interpretacja koncertu stanowiło oddzielną, zamkniętą całość, i mimo długotrwałej owacji i gorących nalegań publiczności mistrz nie zdecydował się ofiarować publiczności bisów. Wyrazy aplauzu były tak silne, że publiczność zdecydowała się zerwać nawet z przyjętą tradycją i nagrodziła pianistę brawami już po pierwszej części koncertu.

Kolejna przerwa umilona kieliszkiem wina i poczęstunkiem stanowiło niezwykle ważny antrakt pomiędzy jednym dziełem a drugim. Atmosfera podczas występu Zimermana była naprawdę wyjątkowa, w partiach solowych fortepianu na sali zalegała tak wyjątkowa cisza, że nie było słychać nawet oddechów publiczności. W czasie przerwy, która była niezbędna, aby nieco ochłonąć po tak wyjątkowych doznaniach, publiczność w kuluarach rozmawiała jedynie o interpretacji i wirtuozowskich pasażach, którymi Zimerman przebiegał po klawiaturze słynnego fortepianu niemieckiej firmy Steinway&Son.

BARTEKBARCZYK-NOSPR-54Tymczasem w trzeciej, ostatniej części koncertu na międzynarodową publiczność czekała prawdziwa uczta, ukoronowanie wieczoru. IX symfonia Ludwika van Beethovena to utwór, który zna każdy, ale ten, kto słyszał go w środę w nowej siedzibie NOSPR będzie mówić, że jeszcze nigdy takiego brzmienia nie słyszał. Osobiście miałem to szczęście, że wczorajszy dzień zaczął sie dla mnie wysłuchaniem Scherza z drugiej części symfonii, byłem więc niejako przygotowany na monumentalne brzmienie, które wypełniło salę przy placu Wojciecha Kilara. Alexander Liebreich doskonale prowadził orkiestrę, tonując gdzieniegdzie i wyciszając brzmienie, które niczym żywioł miało za chwilę wybuchnąć z nieokiełznaną mocą. Taka właśnie jest IX Symfonia, ale nigdy chyba jeszcze potęga tej kompozycji nie spotkała tak doskonałych warunków akustycznych. W ostatniej części symfonii wystąpili soliści: Anna Lubańska (mezzosopran), Chistian Elsner (tenor) oraz Dimitry Ivashchenko (bas), a także Melanie Diener, która zastępowała nieobecną z powodu choroby sopranistkę Lubę Organasovą. W finałowej partii wystąpił przygotowany przez Petera Dijkstrę Chor des Bayerischen Rundfunks - Chór Radia Bawarskiego.

Jedno jest pewne - wieczór ten zostanie na zawsze w pamięci wszystkich obecnych gości, solistów oraz muzyków. Katowicka orkiestra po latach tułaczki doczekała się wreszcie godnego domu, w którym może przyjmować gości bez wstydu. Skądkolwiek bowiem przyjadą, z Paryża, z Londynu czy z Nowego Jorku, mogą takiej orkiestry i takiej sali Katowicom jedynie pozazdrościć.

Od red. - fotorelację z wieczoru zobaczyć można tutaj

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.