PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Urok zmierzchu, czyli Śląska Orkiestra Kameralna na zakończenie sezonu artystycznego

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Śląska Orkiestra Kameralna1Czerwiec to dla śląskich melomanów czas zarówno smutku jak i radości: życie muzyczne na blisko dwa miesiące oficjalnie zamiera, kończy się sezon artystyczny roku 2013/2014. Powodów do radości dostarczają jednak muzyczne pożegnania, które swoim słuchaczom zaoferowały najważniejsze na Śląsku instytucje. W niedzielę 8 czerwca brawurowym wykonaniem Carmina Burana z melomanami pożegnała się Filharmonia Śląska, w miniony piątek Au revoir powiedziała NOSPR doskonale interpretując koncertową wersję Elektry Richarda Straussa z udziałem Ewy Podleś.

W ten cykl zakończeń w minioną sobotę wpisała się Śląska Orkiestra Kameralna pod batutą Roberta Kabary. W pierwszej części wieczoru na szczególne wyróżnienie zasłużył dyrygent, który wystąpił równocześnie w roli solisty wykonując Koncert skrzypcowy Andrzeja Panufnika. Robert Kabara przed rozpoczęciem kariery dyrygenta i objęciem Śląskiej Orkiestry Kameralnej w 2013 roku miał za sobą udaną karierę skrzypka i altowiolisty, którą kontynuuje, czego dowodem był sobotni występ. Utwór ten napisany został przez kompozytora dla Yehudi'ego Menuhina- jednego z najwybitniejszych skrzypków XX wieku.

Zanim Robert Kabara zaprezentował swoje możliwości (a było to naprawdę żywiołowe wykonanie) - kameraliści wprowadzili publiczność w bardziej liryczny nastrój wykonując Addagio na smyczki Samuela Barbera.

W drugiej części orkiestra zaprezentowała niezwykle interesujący utwór - Wariacje na temat Franka Bridge'a Benjamina Brittena - prywatnie jednego z moich ulubionych kompozytorów. To kompozycja - hołd złożony nauczycielowi Brittena, składająca się z 10 tematów, wśród których można odnaleźć motywy marsza, wiedeńskiego walca, francuskiego bourée czy nawet marsza żałobnego. Na szczególną uwagę zasługuje jednak wykonanie części zatytułowanej Aria Italiana - niezwykle żywiołowej, pełnej energii, nawiązującej do włoskiej muzyki klasycystycznej spod znaku Giovanniego Paisiella. Fragment ten, wykonany powtórnie, zakończył serię bisów, których wytrwale domagała się katowicka publiczność.

Po takim koncercie (a właściwie serii koncertów, mając na uwadze pozostałe wydarzenia muzyczne w regionie) następuje uczucie radości i zarazem pustki, że na nowy sezon melomani muszą czekać aż do października. Posługując się jednak tytułem słynnej książki o twórczości Lucchino Viscontiego chciałoby się rzec, że choć to zmierzch tego sezonu artystycznego, to dzięki takim koncertom, jak sobotni występ Śląskiej Orkiestry Kameralnej, zmierzch ten ma swój niezaprzeczalny urok.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.