PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Wszystko rozkwita... w Filharmonii Śląskiej. Carmina Burana na zakończenie 69 sezonu artystycznego

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Carmina Burana FŚFilharmonia Śląska zakończyła swój 69 sezon artystyczny niezwykle mocnym akcentem, jakim było wykonanie Carmina Burana Carla Orffa. Zanim o samym utworze i wykonaniu - warto przypomnieć, że był to dla Filharmonii sezon niezmiernie ważny. W jego trakcie nastąpiła długo wyczekiwana przez melomanów (i zapewne samych Filharmoników) inauguracja odnowionej siedziby przy ulicy Sokolskiej w Katowicach, niezwykle udane Dni Otwarte Filharmonii pod hasłem Jestem Filharmaniakiem oraz cykl doskonałych koncertów, których niedzielny występ był zwieńczeniem.

Carmina Burana to utwór wyjątkowy. Stanowi muzyczną ilustrację XIII wiecznych bawarskich pieśni opiewających radości życia i siłę natury. Kompozytor dokonał wyboru z zestawu ponad 250 tekstów i stworzył jeden z bardziej witalistycznych utworów, jakie zna muzyka. Geniusz Orffa został dopełniony przez dyrygenturę Herberta von Karajana, który wytrwale popularyzował dzieło swojego rodaka i wprowadził go w kanon światowej muzyki. Wybrane przez kompozytora teksty spina klamra w postaci chóralnej inwokacji do Fortuny, Władczyni Świata. Wybór Orffa stanowi logiczną koncepcję przedstawiającą cykl życia, którym rządzi Fortuna - wraz z jego wszystkimi fazami, słabościami i przyjemnościami.

Pierwsza część jest energiczną pochwałą wiosny - momentu, w którym natura odradza się, wszystko kwitnie, nic nie jest w stanie zatrzymać siły wybuchającej wszędzie zieleni. Druga część, zatytułowana W Gospodzie, to gloryfikacja przyjemności stołu - ucztowania, świętowania, biesiadowania. Ostatnia część Cour d'amours to nawiązanie do średniowiecznych gier dworskich, w których przed wyimaginowanym sądem stawały Miłość i Prawda. W tej partii utworu słowa głoszą pochwałę miłości, rozpalającego żyły uczucia, które możliwe jest tylko w chwili pełnego zjednoczenia z naturą. Miłość i natura łączą się w cudownej pieśni Tempus es iocundum (Nadszedł czas radości), którą Filharmonicy (o czym za chwilę) wykonali powtórnie po długotrwałej owacji na bis. Oh, totus floreo, iam amore virginali totus arden - wszystko rozkwita, wszystko płonie w dziewiczej miłości - głoszą słowa pieśni.

Magia utworu nie byłaby odczuwalna, gdyby nie wykonanie. Kilka lat temu byłem na wykonaniu Carmina Burana w katowickim Spodku - gdzie koncert wzbogacony był o elementy inscenizacji, z ogromnym Kołem Fortuny na czele. Choć emocje były wtedy ogromne (mimo iż akustyka ogromnej hali paradoksalne nie odpowiadała w pełni monumentalnemu brzmieniu), to w moim prywatnym rankingu wykonanie to plasuje się niżej od tego, które w niedzielny wieczór zaprezentowała nam Filharmonia Śląska. Jacek Błaszczyk wydobył z orkiestry niebywałą moc, którą zresztą sam emanował. W jego dyrygenturze było coś fascynującego. Nie pozwolę sobie popadać w przesadę, ale skojarzenia z Karajanem nasuwały mi się mimowolnie cały czas.

Brzmienie utworu, który od pierwszego taktu dosłownie wtłoczył publiczność w fotele, to również zasługa chóru Filharmonii, którym kierował Jarosław Wolanin. Carmina Burana to przede wszystkim popis chóru, choć na uwagę zasługują również soliści, o czym za chwilę. Trzeba bowiem jeszcze dodać, że wielki szacunek należy się chórowi dziecięcemu Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I st. im S. Moniuszki oraz odpowiadającej za jego przygotowanie Idze Eckert.

Soliści, chociaż w tym utworze stoją w cieniu monumentalnego brzmienia orkiestry i chóru, także zasługują na kilka słów uznania. Michał Schoppa, na co dzień solista Opery Śląskiej w Bytomiu, doskonale poradził sobie z trudną partią barytonu, w której musiał również wykazać się techniką falsetowania. Wtórował mu związany z Operą Wrocławską Edward Kulczyk w roli tenora. Prawdziwą gwiazdą wieczoru była jednak sopranistka Agnieszka Bochenek-Osiecka, która dała doskonały popis swoich wokalnych możliwości w solowej partii Dulcissime, będącej przedłużeniem wspomnianej już pieśni Tempus es iocundum. Pozostaje jedynie żałować, że wykonie na bis nie objęło już też części.

Pozostaje również mieć nadzieję, że tak mocny akcent na zakończenie sezonu stanowi zarazem prolog przyszłego programu, jubileuszowego już 70 roku działalności Filharmonii Śląskiej.

Carl Orff - Carmina Burana; Mirosław Jacek Błaszczyk - dyrygent, Agnieszka Bochenek-Osiecka - sopran, Edward Kulczyk - tenor, Michał Schoppa - baryton, Jarosław Wolanin - przygotowanie chóru, Iga Eckert - przygotowanie chóru dziecięcego; Filharmonia Śląska, 8.06.2014;

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.