PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Anglik w Katowicach – Paula Goodwina interpretacja muzyki angielskiej (i nie tylko)

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Paul GoodwinPiątkowy koncert Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radio stanowił prawdziwą gratkę dla wielbicieli muzyki brytyjskiej. W mojej opinii muzyki wciąż zbyt mało w Polsce docenianej i granej - począwszy od pereł angielskiego baroku skomponowanych przez Henry Purcella aż po dwudziestowieczne dokonania Benjamina Brittena, którego Uwerturę amerykańską zaprezentowała katowicka orkiestra. Utwór ten, skomponowany na zamówienie polskiego dyrygenta Artura Rodzińskiego, dyrektora orkiestr w Cleveland oraz w Nowym Jorku w 1941 roku, stanowi doskonały wgląd w neoklasyczny dorobek brytyjskiego kompozytora. Osobiście cenię muzykę Benjamina Brittena właśnie za taki antymodernistyczny rys, za to, że nie ulegał chwilowym modom panującym w dwudziestowiecznej muzyce, ale konsekwentnie rozwijał własny styl. Wierności tej poetyce dochowała interpretacja muzyków NOSPRu pod dyrekcją Paula Goodwina. Pochodzący z Anglii dyrygent i oboista prowadził orkiestrę niezwykle spokojnie i powściągliwie.

W korespondencji z muzyką Benjamina Brittena pozostawała zaprezentowana w drugiej części koncertu Piąta symfonia Vaughana Williamsa. Utwór niezwykły, wprowadzający słuchaczy w konsternację. Skomponowany został bowiem w trakcie drugiej wojny światowej, ale jego brzmienie sugeruje metrykę młodszą co najmniej o pół wieku. Delikatność i liryczność tej kompozycji jest bliska estetyce początku wieku, naznaczonej wpływami Gustawa Mahlera i Clauda Debussy'ego. Słuchając tej interpretacji pomyślałem sobie, że być może takiej muzyce dobrze zrobiłoby nieco żywsze prowadzenie orkiestry, które przełamałoby konserwatywne brzmienie całości zaprezentowanego materiału. I w istocie tak by było, gdy nie zagrany na koniec pierwszej części jedyny koncert skrzypcowy Arama Chaczaturiana, który stanowił właśnie doskonałe przełamanie łagodnej estetyki muzyki angielskiej.

Paul Goodwin i Jakub NadrzyckiKoncert skrzypcowy należy do tej kategorii koncertów, w których instrument nie jest dodatkiem czy równoprawnym partnerem dla orkiestry. Skrzypce absolutnie dominują i trzymają całą uwagę słuchaczy. Partie solowe grane w całkowitej ciszy pozwalają ukazać artyście prawdziwą wirtuozerię. Jakub Nadrzycki, wybitny przedstawiciel młodego pokolenia skrzypków, potwierdził swój talent interpretatorski, a publiczność potwierdziła swoje uznanie domagając się bisu. Utwór, charakterystyczny dla muzyki Chaczaturiana, skomponowany został w podobnym okresie co okalające go dzieła brytyjskie, w zupełnie odmiennej jednak stylistyce. Niezwykle dynamiczny, monumentalny, przełamywany obcymi muzyce angielskiej orientalnymi ornamentami.

Gdybym miał ocenić walor interpretacji, zdecydowanie Koncert skrzypcowy był najlepszą częścią piątkowego wieczoru. Patrząc jednak całościowo nie można pozostać obojętnym na pozytywne połączenie charakteru dyrygentury Paula Goodwina oraz lirycznej muzyki dwóch wybitnych kompozytorów dwudziestego wieku - Benjamina Brittena i wciąż mało znanego w Polsce Vaughana Williamsa. Osobiście zatem kieruję słowa uznania do Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i czekam z niecierpliwością na inaugurację nowej siedziby. Obecne warunki lokalowe nie korespondowały bowiem ani z pełnym przepychu stylem muzyki Arama Chaczaturiana, ani tym bardziej ze spokojnym, konserwatywnym stylem angielskich kompozytorów.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.