PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Kameralnie (i odważnie) na otwarcie. Relacja z koncertu Filharmonii Śląskiej w odnowionej siedzibie

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Muzyka

Koncert inauguracyjny FŚW minioną niedzielę, 30 marca 2014, odbył się ostatni z uroczystych koncertów zaplanowanych na otwarcie odnowionej siedziby Filharmonii Śląskiej w Katowicach. W programie wieczoru przewidziano VII Symfonię C-dur Mieczysława Weinberga, Preludium i Scherzo op. 11 Dymitra Szostakowicza oraz Wspomnienie z Florencji Piotra Czajkowskiego. Po monumentalnych dziełach m.in. Jana Sebastiana Bacha oraz Henryka Mikołaja Góreckiego zaprezentowanych podczas koncertów w piątek oraz w sobotę, na zakończenie cyklu filharmonicy przygotowali kameralny repertuar. Wydawało się zatem zupełnie oczywiste, że Śląska Orkiestra Kameralna pod batutą Roberta Kabary zaprezentuje powyższe dzieła w nowo wybudowanej Sali Kameralnej... Tymczasem jednak, ku mojemu zaskoczeniu, koncert odbył się w głównej sali koncertowej im. Karola Stryji. Tym samym potwierdziły się słowa dyrektora Filharmonii, maestro Mirosława Jacka Błaszczyka, który podczas ubiegłotygodniowej konferencji prasowej powiedział, że zainteresowanie melomanów nadchodzącymi koncertami przerosło wszelkie oczekiwania. W konsekwencji w sobotę zagrano dodatkowy koncert, a podczas niedzielnego sala wypełniona była aż po same brzegi. Mimo moich obaw związanych z cichym przecież brzmieniem muzyki kameralnej akustyka sali potwierdziła najwyższą jakość wykonanych prac remontowych. Nawet tak cichy instrument jak klawesyn był doskonale słyszalny.

W programie nastąpiła niewielka korekta kolejności wykonywanych utworów - na początek katowiccy filharmonicy zaprezentowali Preludium i Scherzo op. 11 Dymitra Szostakowicza. To jeden z wcześniejszych utworów rosyjskiego kompozytora, nieskażony jeszcze socrealistyczną estetyką. Jego energia i żywiołowość frazy wprowadziły słuchaczy w dobry nastrój i przygotowały na wysłuchanie kolejnego, znacznie trudniejszego utworu.

VII Symfonia C-dur Mieczysława WeinbergaVII Symfonia C-dur Mieczysława Weinberga to niewątpliwie ryzykowny, aczkolwiek bardzo ambitny wybór, za który Filharmonii należą się słowa uznania. Nietypowa konstrukcja tego utworu, bliska awangardzie, łączy się z niezwykle tradycyjną instrumentacją orkiestry smyczkowej i klawesynu. W roli solistki wystąpiła Aleksandra Gajewska-Antosiewicz - klawesynistka związana z łódzką Akademią Muzyczną, a także absolwentka salzburskiego Mozarteum w klasie Elżbiety Chojnackiej. Stało przed nią zadanie niełatwe - utwór Mieczysława Weinberga bowiem oscyluje między klasycznym koncertem z instrumentem w roli solowej a symfonią, w której klawesyn jest jedynie dopełnieniem brzmienia orkiestry. Kompozytor wykorzystuje go bowiem niezwykle skromnie: w zasadzie w jednej części słyszymy dłuższą partię solową, a w niektórych klawesyn w ogóle nie bierze udziału. Mieczysław Weinberg natomiast starał się wykorzystać zakres możliwości instrumentu: aby nie ulegać pokusie banalnych analogii z koncertem na klawesyn i orkiestrę smyczkową Henryka Mikołaja Góreckiego (napisanym zresztą dla wspomnianej już Elżbiety Chojnackiej) mogę porównać niektóre partie VII Symfonii C-dur do utworów klawesynowych Pancrace'a Royera lub nawet pieces de clavesin Jeana-Philippe'a Rameau. Mam oczywiście na myśli nie spokojną sekwencję klawesynu otwierającą i zamykającą część pierwszą Addagio, ale dynamiczne, atonalne partie z części drugiej Allegro.

W przerwie, oprócz rozważania tego trudnego, acz ciekawego utworu melomani mogli celebrować otwarcie Filharmonii kieliszkiem szampana. Kiedy foyer zapełniło się, można było dopiero dostrzec pełen blask odnowionej siedziby. Podczas ubiegłotygodniowej konferencji w lśniącym budynku cały czas czegoś mi brakowało - w niedzielę zrozumiałem, że koniecznym dopełnieniem Filharmonii są słuchacze, którzy tak licznie stawili się w gmachu na ulicy Sokolskiej.

Koncert inauguracyjny FŚ1W drugiej części wieczoru Śląska Orkiestra Kameralna zrobiła ukłon w stronę publiczności o bardziej konserwatywnych gustach. Wspomnienie z Florencji - muzyczny zapis włoskich fascynacji Piotra Czajkowskiego nie wymaga zbyt obszernego komentarza. Ten napisany pod koniec życia utwór wszedł na stałe w repertuar nie tylko rosyjskiego kompozytora, ale również wszystkich dzieł, w których można odnaleźć toposy Italii. Z poczucia dziennikarskiej rzetelności zaznaczam jedynie, że filharmonicy pod batutą Roberta Kabary wykonali utwór brawurowo, a publiczność skutecznie domagała się bisu. Po burzy oklasków orkiestra powtórzyła trzecią część Wspomnienia.

Świętowanie otwarcia zakończono więc dwutorowo - z jednej strony ambitną, wymagającą muzyką Mieczysława Weinberga, z drugiej strony hołdem klasycznemu repertuarowi poprzez wykonanie dzieła Piotra Czajkowskiego. Pomyślałem więc, że Filharmonia Śląska daje sygnał, że każdy będzie dobrze czuł się w jej murach - dostarczy bowiem szeroką ofertę repertuarową, skrojoną zarówno dla ambitnych słuchaczy jak i niedzielnych melomanów. Oby moje przewidywania okazały się trafne.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.