PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Nie byłoby polskości, gdyby nie kultura - rozmowa z Mirosławem J. Błaszczykiem

  • Dodano:
  • Kategoria: Muzyka

Niezbyt często bywam w Katowicach. Teraz jednak mam umówione spotkanie z Dyrektorem Artystycznym Filharmonii Śląskiej, Mirosławem J. Błaszczykiem. Ma się odbyć o godzinie 10.00.
O 9.30, w samym centrum Katowic, wsiadam zatem do taksówki (wypada przecież zaczekać, niż się spóźnić). Z ciekawości pytam kierowcę, ile minut zajmie dojazd na miejsce: 5-7 minut?... "około dwudziestu, jeśli nie będzie korków lub wypadku na trasie" słyszę w odpowiedzi... Początkowo nie wierzę, ale gdy wjeżdżamy na autostradę coraz bardziej zaczynam się jednak obawiać, że to prawda... Filharmonia przeniosła się na obrzeża...

 

imageMusieliśmy wreszcie rozpocząć modernizację gmachu Filharmonii na Sokolskiej - mówi później Mirosław Jacek Błaszczyk. Nie było tam remontu od co najmniej 20-30 lat - dach był w katastrofalnym stanie, groził zawaleniem. Poza tym, jako jedni z nielicznych, mamy trzy profesjonalne zespoły: ponad 100 -osobową orkiestrę symfoniczną, profesjonalny chór i śląską orkiestrę kameralną. Te wszystkie podmioty, oprócz symfoników, miały swoje siedziby tymczasowe w różnych miejscach - na Giszowcu, w szkole muzycznej... Utrudniało to prowadzenie instytucji pod względem organizacyjnym i artystycznym.

 

Kiedy zostanie oddany do użytku nowy gmach?

 

Zakończenie prac przewidziane jest na maj 2012 roku. Będzie to sala o kubaturze podobnej do poprzedniej. Nowością będą natomiast profesjonalne organy. Przetarg na nie został już zakończony. Organami zajmował się profesor Julian Gembalski, czyli największy fachowiec, jakiego można sobie tylko wymarzyć. Ale przede wszystkim powstanie nowa sala kameralna na ponad 100 miejsc, będzie także sala ćwiczeniowa dla chóru. To, o czym do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć, o czym marzył prof. Stryja (w którego klasie studiował nasz Rozmówca - przyp. red.), wreszcie stanie się rzeczywistością. Wszystkie podmioty, o których wspominałem wcześniej, teraz będą miały siedzibę w gmachu Filharmonii Śląskiej.

Całość będzie podwyższona o półtora piętra i zostanie troszkę poszerzona kosztem podwórka. Dzięki temu powstaną nowe garderoby dla muzyków - dotychczasowe były z przełomu XIX i XX w. Wiele z nich nie miało okien, nie było klimatyzacji, na ścianach pojawiał się grzyb. Całość będzie na miarę XXI wieku. Na samym szczycie będzie kawiarnia widokowa. To nas satysfakcjonuje, ponieważ widownia na 600 miejsc jest dla nas wystarczająca. Natomiast, jeśli będziemy realizować bardzo duże projekty, takie jak ostatnio chociażby "Requiem wojenne" Brittena, to będziemy mogli skorzystać z powstającej siedziby NOSPR-u. Będzie to wprawdzie ich sala, ale przeznaczona także do dyspozycji innych instytucji kulturalnych działających na terenie Katowic. I to będzie znakomite miejsce na bardzo duże projekty, typu symfonie Mahlera czy inne.

 

blaszczyk_orkObecna siedziba oddalona jest jednak od centrum...

 

Z Panią Dyrektor Grażyną Szymborską szukaliśmy sali, która spełniałaby wszystkie niezbędne warunki - miała widownię, przyzwoitą akustykę, nie wymagała dużych nakładów adaptacyjnych i żeby jej lokalizacja była w miarę dobra dla melomanów. Szukaliśmy bardzo długo. Oglądaliśmy hale Targów Katowickich... W ostatnim momencie przyjechaliśmy tutaj. Wystrój obiektu jest wprawdzie typowy dla czasów gierkowskich, ale budynek miał jeden ważny plus - przez cały rok nic się tutaj praktycznie nie działo. Od czasu do czasu jakieś koncerty, sympozja, zjazdy Solidarności katowickiej czy śląskiej, obchody Barbórki i na tym właściwie użytkowanie tej sali się kończyło. Podejrzewam, że w całej Polsce nie znaleźlibyśmy miejsca, w którym moglibyśmy ćwiczyć od poniedziałku do piątku o każdej porze dnia. Szukaliśmy także poza Katowicami, np. w domach kultury, ale żaden dom kultury nie był zainteresowany oddaniem nam w godz. 8-14, od poniedziałku do czwartku, i w piątek na cały dzień własnej sali. Domy kultury prowadzą przecież własną działalność.

 

Jak ta odległość wpływa na obecną frekwencję?

 

Przyzwyczajenie melomanów, którzy mieli lepszy dojazd na Sokolską, tradycje przychodzenia do tamtej sali koncertowej spowodowały, że część melomanów, na początku przynajmniej, zdecydowała się czekać na zakończenie remontu.

Problem został jednak już po części rozwiązany. Pani Dyrektor Szymborska postarała się, by autobus, który kończył jazdę w tych okolicach o godz. 19 kursował do 22.00. Po prostu po to, żeby melomani, którzy nie mają samochodów, mogli spokojnie dojechać do centrum miasta, do swoich domów.

Na początku listopada dyrygowałem koncertem z V Symfonią Czajkowskiego i sala była w 3/4 wypełniona. Oznacza to, że na koncercie było około 650-700 melomanów. W sumie, to przecież większa liczba osób niż ta, którą moglibyśmy przyjąć na Sokolskiej. Powoli więc następuje przełom, wiem jednak, że to co u ludzi jest już zakorzenione, trudno potem przełamać. Z dojazdem samochodem nie ma problemu, jest tutaj dogodny wjazd, olbrzymi parking, jakiego nie ma żadna instytucja kulturalna w Polsce. Nawet Filharmonia Narodowa nie ma takiego parkingu i ludzie muszą sobie radzić sami. Tym nie mniej jest to jednak poza centrum Katowic. Ale, jak już mówiłem, nie mieliśmy wyboru.

 

blaszczyk3 Zmiana siedziby wpłynęła w jakiś sposób na plany repertuarowe Filharmonii?

 

W tym sezonie proponuję melomanom największe przeboje muzyki klasycznej, zatem symfonie Czajkowskiego, Dworzaka, oratoria Haendla itd. Nie ma muzyki współczesnej, nie ma muzyki trudniejszej w odbiorze. Mamy już dobrze sprzedane cztery koncerty sylwestrowe.

 

Ma Pan opinię dyrygenta preferującego muzykę współczesną - prawykonania nowych utworów, włączanie do repertuaru kompozycji XX wiecznych... W obecnym sezonie natomiast klasyka...

 

To była świadoma decyzja - z założenia każdy koncert ma mieć znamiona przeboju, jeśli już nie repertuarowego, to przynajmniej personalnego, myślę o udziale solisty z tzw. pierwszej półki. To drugie oczywiście w miarę naszych możliwości finansowych. Ale gościliśmy Ewę Podleś, która należy do absolutnej światowej czołówki (rozmowę z Artystka publikowaliśmy wcześniej - przyp.red.), był u nas Łukasz Długosz, który wygrał 23 międzynarodowe konkursy fletowe, Marek Pijarowski, będzie Jan Krenz ze swoim jubileuszem... Czyli jeśli nie przebój repertuarowy, to człowiek - artysta, dla którego warto przyjść, z którym warto obcować, którego interpretacji warto posłuchać.

Natomiast to nie jest tak, że zrezygnowałem z wykonywania muzyki współczesnej. Rozpisane są już granty na płyty, których nagrywanie będziemy kontynuować. Prawdopodobnie uda się nam nagrać drugą część płyty Szabelski - Górecki - Knapik, czyli przedstawicieli typowo śląskiej szkoły kompozytorskiej. Następną płytę będziemy chcieli wydać już z okazji konkursu Fitelberga. Będą to kompozycje Fitelberga, Pendereckiego i Lutosławskiego. Jak widać, dalej więc w kręgu tej muzyki będę się obracał.

Poza tym bez przesady. Lubię każdy rodzaj muzyki, bo dyryguję przecież także utworami Johanna Straussa, umiem się przebrać za kobietę, parodiować, bawić się, lubię Haydna, Mozarta, Czajkowskiego, Brahmsa, Strawińskiego, muzykę współczesną. Cóż byłby ze mnie za muzyk, gdybym tylko się zasklepił na jednym rodzaju muzyki? Kto, jeśli nie ja, ma propagować muzykę XX wieku? W czasach Brahmsa ktoś przecież musiał wykonywać jego muzykę, żeby przekonać do niej melomanów. My za chwilę pokochamy Strawińskiego i stanie się on dla nas kimś takim, jak dzisiaj Mozart. A muzyka dalej będzie się zresztą rozwijała... Naszą powinnością jest pokazywanie dobrych, nowych nurtów w muzyce współczesnej.

 

Wspomina Pan o artystach z "pierwszej półki", o nagrywaniu płyt. Równocześnie budowana jest nowa siedziba. Jak udaje się pozyskiwać na to fundusze?

 

Koszty związane z budową nowej sali pokrywane są w 3/4 ze środków unijnych. A nasza "codzienna" działalność? Póki co mamy bardzo dobrą opiekę ze strony Urzędu Marszałkowskiego. Tam rozumieją nasze problemy i starają się pomagać w ich rozwiązywaniu. Natomiast, dopiero się dowiemy, jaki będzie nasz budżet na następny rok i wtedy też będziemy robić ewentualne korekty.
Nie mniej uważam także, że każdy światły człowiek zdaje sobie sprawę, że nie byłoby polskości, gdyby nie kultura. Mądry polityk musi być tego świadomy i dbać o kulturę - nie tylko tę najwyższą, ale i tę niższą, bo to jest utwierdzenie naszego bycia światłymi Polakami.

 

blaszczyk_ork2Spędził Pan sześć lat w Białymstoku, dwa lata w Poznaniu, a w Katowicach jest Pan już trzynasty rok...

 

Skoro istnieje symbioza pomiędzy mną, a orkiestrą, to nie widzę powodu, dla którego miałbym zmieniać miejsce. Tutaj mogę koncertować z jednym z najlepszych zespołów filharmonicznych w Polsce, jeśli wręcz nie najlepszym ... Tutaj się spełniam. Z tym zespołem mogę praktycznie wykonywać każdy repertuar, jaki sobie tylko wymarzę - z wieloma zespołami nie zrobiłbym tego albo ze względu na skład, albo na nierówność grup instrumentalnych... Natomiast nasz zespół jest bardzo dobry, grają w nim nie tylko znakomici instrumentaliści, ale i mądrzy ludzie. Póki co, trzynaście lat i nie mamy siebie dość. Jeśli natomiast pewnego dnia zespół przestanie być zadowolony z mojej pracy, z moich pomysłów, z mojego systemu prowadzenia tej instytucji, to będę pierwszą osobą, która powie "dziękuję".

 

Zbliżają się Święta, jak zamierza je Pan spędzić?

 

Po raz pierwszy od dwudziestu sześciu lat, czyli od czasu, gdy założyłem rodzinę, nie będę na Wigilii. Wracam do Polski w pierwszy dzień Świąt, 25-go grudnia, ponieważ 23-go i 24-go mam koncerty w Ankarze. To miasto ma jedną z najlepszych orkiestr, przede mną dyrygowali tam tacy dyrygenci, jak Tadeusz Strugała, Marek Pijarowski. To inny obszar kulturowo - religijny, dla nich nasza Wigilia 24-go grudnia jest normalnym dniem koncertowym. Zaproponowano mi trzy terminy, w tym właśnie ten. Dwa pozostałe kolidowały z moimi wcześniejszymi planami, więc postanowiłem spędzić Wigilię na estradzie. Po koncertach wracam natychmiast do domu i 25-go dzieci odbiorą mnie z Balic - w pierwsze i drugie Święto będę już w domu.

 

Dziękuję za rozmowę i życzę Panu wiele kolejnych lat spędzonych wspólnie z Filharmonią Śląską. Przy okazji Panu, jak i całemu zespołowi Filharmonii, w imieniu Portalu Katowickiego składam najszczersze życzenia pogodnych Świąt.

 

 

Rozmawiał Ireneusz Szczepaniak

fot. Krzysztof Lisiak

Niezbyt często bywam w Katowicach. Teraz jednak mam umówione spotkanie z dyrektorem artystycznym Filharmonii Śląskiej, Mirosławem J. Błaszczykiem. Ma się odbyć o godzinie 10.00.

O 9.30, w samym centrum Katowic, wsiadam zatem do taksówki (lepiej przecież zaczekać, niż się spóźnić). Z ciekawości pytam kierowcę, ile minut zajmie dojazd na miejsce ? ?około dwudziestu minut, jeśli nie będzie korków lub wypadku na trasie? słyszę w odpowiedzi? Początkowo nie wierzę, ale gdy wjeżdżamy na autostradę coraz bardziej zaczynam się jednak obawiać, że to prawda? Filharmonia przeniosła się na obrzeża?

 

Musieliśmy wreszcie rozpocząć modernizację gmachu Filharmonii na Sokolskiej ? mówi później Mirosław Jacek Błaszczyk. Nie było tam remontu od co najmniej 20-30 lat ? dach był w katastrofalnym stanie, groził zawaleniem. Poza tym, jako jedni z nielicznych, mamy trzy profesjonalne zespoły: ponad 100 -osobową orkiestrę symfoniczną, profesjonalny chór i śląską orkiestrę kameralną. Te wszystkie podmioty, oprócz symfoników, miały swoje siedziby tymczasowe w różnych miejscach - na Giszowcu, w szkole muzycznej? Utrudniało to prowadzenie instytucji pod względem organizacyjnym i artystycznym.

Kiedy zostanie oddany do użytku nowy gmach?

Zakończenie prac przewidziane jest na maj 2012 roku. Będzie to sala o kubaturze podobnej do poprzedniej. Nowością będą natomiast profesjonalne organy. Przetarg na nie został już zakończony. Organami zajmował się profesor Juliusz Gembalski, czyli największy fachowiec, jakiego można sobie tylko wymarzyć. Ale przede wszystkim powstanie nowa sala kameralna na ponad 100 miejsc, będzie także sala ćwiczeniowa dla chóru. To, o czym do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć, o czym marzył prof. Stryja (w którego klasie studiował nasz rozmówca ? przyp. red.), wreszcie stanie się rzeczywistością. Wszystkie podmioty, o których wspominałem wcześniej, teraz będą miały siedzibę w gmachu Filharmonii Śląskiej.

Całość będzie podwyższona o półtora piętra i zostanie troszkę poszerzona kosztem podwórka. Dzięki temu powstaną nowe garderoby dla muzyków - dotychczasowe były z przełomu XIX i XX w. Wiele z nich nie miało okien, nie było klimatyzacji, na ścianach pojawiał się grzyb. Całość będzie na miarę XXI wieku. Na samym szczycie będzie kawiarnia widokowa. To nas satysfakcjonuje, ponieważ widownia na 600 miejsc jest dla nas wystarczająca. Natomiast, jeśli będziemy realizować bardzo duże projekty, takie jak ostatnio chociażby ?Requiem wojenne? Brittena, to będziemy mogli skorzystać z powstającej siedziby NOSPR-u. Będzie to wprawdzie ich sala, ale przeznaczona także do dyspozycji innych instytucji kulturalnych działających na terenie Katowic. I to będzie znakomite miejsce na bardzo duże projekty, typu symfonie Mahlera czy inne.

Obecna siedziba oddalona jest jednak od centrum?

 Z Panią Dyrektor Grażyną Szymborską szukaliśmy sali, która spełniałaby wszystkie niezbędne warunki - miała widownię, przyzwoitą akustykę, nie wymagała dużych nakładów adaptacyjnych i żeby jej lokalizacja była w miarę dobra dla melomanów. Szukaliśmy bardzo długo. Oglądaliśmy hale  Targów Katowickich? W ostatnim momencie przyjechaliśmy tutaj. Wystrój obiektu jest wprawdzie typowy dla czasów gierkowskich, ale budynek miał jeden ważny plus ? przez cały rok nic się tutaj praktycznie nie działo. Od czasu do czasu jakieś koncerty, sympozja, zjazdy Solidarności katowickiej czy śląskiej, obchody Barbórki i na tym właściwie użytkowanie tej sali się kończyło. Podejrzewam, że w całej Polsce nie znaleźlibyśmy miejsca,  w którym moglibyśmy ćwiczyć od poniedziałku do piątku o każdej porze dnia. Szukaliśmy także poza Katowicami, np. w domach kultury, ale żaden dom kultury nie był zainteresowany oddaniem nam w godz. 8-14, od poniedziałku do czwartku, i w piątek na cały dzień własnej sali. Domy kultury prowadzą przecież własną działalność.

Jak ta odległość wpływa na obecną frekwencję?

Przyzwyczajenie melomanów, którzy mieli lepszy dojazd na Sokolską, tradycje przychodzenia do tamtej sali koncertowej spowodowały, że część melomanów, na początku przynajmniej, zdecydowała się czekać na zakończenie remontu.

Problem został jednak już po części rozwiązany. Pani Dyrektor Szymborska postarała się, by autobus, który kończył jazdę w tych okolicach o godz. 19 kursował do 22.00. Po prostu po to, żeby melomani, którzy nie mają samochodów, mogli spokojnie dojechać do centrum miasta, do swoich domów.

Na początku listopada dyrygowałem koncertem z V Symfonią Czajkowskiego i sala była w ? wypełniona. Oznacza to, że na koncercie było około 650-700 melomanów.  W sumie to przecież większa liczba osób niż ta, którą moglibyśmy przyjąć na Sokolskiej. Powoli więc następuje przełom, wiem jednak, że to co u ludzi jest już zakorzenione, trudno potem przełamać. Z dojazdem samochodem nie ma problemu, jest tutaj dogodny wjazd, olbrzymi parking, jakiego nie ma żadna instytucja kulturalna w Polsce. Nawet Filharmonia Narodowa nie ma takiego parkingu i ludzie muszą sobie radzić sami. Tym nie mniej jest to jednak poza centrum Katowic. Ale, jak już mówiłem, nie mieliśmy wyboru.

Zmiana siedziby wpłynęła w jakiś sposób na plany repertuarowe Filharmonii?

W tym sezonie proponuję melomanom największe przeboje muzyki klasycznej, zatem symfonie Czajkowskiego, Dworzaka, oratoria Haendla itd.  Nie ma muzyki współczesnej, nie ma muzyki trudniejszej w odbiorze. Mamy już dobrze sprzedane cztery koncerty sylwestrowe.

Ma Pan opinię dyrygenta preferującego muzykę współczesną ? prawykonania nowych utworów, włączanie do repertuaru kompozycji XX wiecznych? W obecnym sezonie natomiast sama klasyka.

To była świadoma decyzja ? z założenia każdy koncert ma mieć znamiona przeboju, jeśli już nie repertuarowego, to przynajmniej personalnego, myślę o udziale solisty z tzw. pierwszej półki. To drugie oczywiście w miarę naszych możliwości finansowych. Ale gościliśmy Ewę Podleś, która należy do absolutnej światowej czołówki, był u nas Łukasz Długosz, który wygrał 23 międzynarodowe konkursy fletowe, Marek Pijarowski, będzie Jan Krenz ze swoim jubileuszem? Czyli jeśli nie przebój repertuarowy, to człowiek ? artysta, dla którego warto przyjść, z którym warto obcować, którego interpretacji warto posłuchać.

Natomiast to nie jest tak, że zrezygnowałem z wykonywania muzyki współczesnej. Rozpisane są już granty na płyty, których nagrywanie będziemy kontynuować. Prawdopodobnie uda się nam nagrać drugą część płyty Szabelski ? Górecki ? Knapik, czyli przedstawicieli typowo śląskiej szkoły kompozytorskiej. Następną płytę będziemy chcieli wydać już z okazji konkursu Fitelberga. Będą to kompozycje Fitelberga, Pendereckiego i Lutosławskiego. Jak widać, dalej więc w kręgu tej muzyki będę się obracał.

A w sumie - bez przesady. Lubię każdy rodzaj muzyki, bo dyryguję przecież także utworami Johanna Straussa, umiem się przebrać za kobietę, parodiować, bawić się, lubię Haydna, Mozarta, Czajkowskiego, Brahmsa, Strawińskiego, muzykę współczesną. Cóż byłby ze mnie za muzyk, gdybym tylko się zasklepił na jednym rodzaju muzyki? Kto, jeśli nie ja, ma propagować muzykę XX wieku? W czasach Brahmsa ktoś przecież musiał wykonywać jego muzykę, żeby przekonać do niej melomanów. My za chwilę pokochamy Strawińskiego i stanie się on dla nas kimś takim, jak dzisiaj Mozart. A muzyka dalej będzie się zresztą rozwijała? Naszą powinnością jest pokazywanie dobrych, nowych nurtów w muzyce współczesnej.

Wspomina Pan o artystach z ?pierwszej półki?, o nagrywaniu płyt. Równocześnie budowana jest nowa siedziba. Jak udaje się pozyskiwać na to fundusze?

Koszty związane z budową nowej sali pokrywane są w ? ze środków unijnych. A pozostała działalność? Póki co mamy bardzo dobrą opiekę ze strony Urzędu Marszałkowskiego. Tam rozumieją nasze problemy i starają się pomagać w ich rozwiązywaniu. Natomiast, dopiero się dowiemy,  jaki będzie nasz budżet na następny rok i wtedy też będziemy robić ewentualne korekty.

Nie mniej uważam także, że każdy światły człowiek zdaje sobie sprawę, że nie byłoby polskości, gdyby nie kultura. Mądry polityk musi być tego świadomy i dbać o kulturę ? nie tylko tę najwyższą, ale i tę niższą, bo to jest utwierdzenie naszego bycia światłymi Polakami.

Spędził Pan sześć lat w Białymstoku, dwa lata w Poznaniu, a w Katowicach jest Pan już trzynasty rok?

Skoro istnieje symbioza pomiędzy mną, a orkiestrą, to nie widzę powodu, dla którego miałbym zmieniać miejsce. Tutaj mogę koncertować z jednym z najlepszych zespołów filharmonicznych w Polsce, jeśli wręcz nie najlepszym ? Tutaj się spełniam. Z tym zespołem mogę praktycznie wykonywać każdy repertuar, jaki sobie tylko wymarzę ? z wieloma zespołami nie zrobiłbym tego albo ze względu na skład, albo na nierówność grup instrumentalnych? Natomiast nasz zespół jest bardzo dobry, grają w nim nie tylko znakomici instrumentaliści, ale i mądrzy ludzie. Póki co, trzynaście lat i nie mamy siebie dość. Jeśli natomiast pewnego dnia zespół przestanie być zadowolony z mojej pracy, z moich pomysłów, z mojego systemu prowadzenia tej instytucji, to będę pierwszą osobą, która powie ?dziękuję?.

Zbliżają się Święta, jak zamierza je Pan spędzić?

Po raz pierwszy od dwudziestu sześciu lat, czyli od czasu, gdy założyłem rodzinę, nie będę na Wigilii. Wracam do Polski w pierwszy dzień Świąt, 25-go grudnia, ponieważ 23-go i 24-go mam koncerty w Ankarze. To miasto ma jedną z najlepszych orkiestr, przede mną dyrygowali tam tacy dyrygenci, jak Tadeusz Strugała, Marek Pijarowski. To inny obszar kulturowo ? religijny, dla nich nasza Wigilia 24-go grudnia jest normalnym dniem koncertowym. Zaproponowano mi trzy terminy, w tym właśnie ten. Dwa pozostałe kolidowały z moimi wcześniejszymi planami, więc postanowiłem spędzić Wigilię na estradzie. Po koncertach wracam natychmiast do domu i 25-go dzieci odbiorą mnie z Balic, tak że w pierwsze i drugie Święto będę już w domu.

Dziękuję za rozmowę i życzę Panu wiele kolejnych lat spędzonych wspólnie z Filharmonią Śląską. Przy okazji Panu, jak i całemu zespołowi Filharmonii, w imieniu Portalu Katowickiego składamy życzenia pogodnych Świąt.

Rozmawi

Niezbyt często bywam w Katowicach. Teraz jednak mam umówione spotkanie z dyrektorem artystycznym Filharmonii Śląskiej, Mirosławem J. Błaszczykiem. Ma się odbyć o godzinie 10.00.
O 9.30, w samym centrum Katowic, wsiadam zatem do taksówki (lepiej przecież zaczekać, niż się spóźnić). Z ciekawości pytam kierowcę, ile minut zajmie dojazd na miejsce ? ?około dwudziestu minut, jeśli nie będzie korków lub wypadku na trasie" słyszę w odpowiedzi... Początkowo nie wierzę, ale gdy wjeżdżamy na autostradę coraz bardziej zaczynam się jednak obawiać, że to prawda... Filharmonia przeniosła się na obrzeża...

Musieliśmy wreszcie rozpocząć modernizację gmachu Filharmonii na Sokolskiej ? mówi później Mirosław Jacek Błaszczyk. Nie było tam remontu od co najmniej 20-30 lat ? dach był w katastrofalnym stanie, groził zawaleniem. Poza tym, jako jedni z nielicznych, mamy trzy profesjonalne zespoły: ponad 100 -osobową orkiestrę symfoniczną, profesjonalny chór i śląską orkiestrę kameralną. Te wszystkie podmioty, oprócz symfoników, miały swoje siedziby tymczasowe w różnych miejscach - na Giszowcu, w szkole muzycznej... Utrudniało to prowadzenie instytucji pod względem organizacyjnym i artystycznym.
Kiedy zostanie oddany do użytku nowy gmach?
Zakończenie prac przewidziane jest na maj 2012 roku. Będzie to sala o kubaturze podobnej do poprzedniej. Nowością będą natomiast profesjonalne organy. Przetarg na nie został już zakończony. Organami zajmował się profesor Juliusz Gembalski, czyli największy fachowiec, jakiego można sobie tylko wymarzyć. Ale przede wszystkim powstanie nowa sala kameralna na ponad 100 miejsc, będzie także sala ćwiczeniowa dla chóru. To, o czym do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć, o czym marzył prof. Stryja (w którego klasie studiował nasz rozmówca ? przyp. red.), wreszcie stanie się rzeczywistością. Wszystkie podmioty, o których wspominałem wcześniej, teraz będą miały siedzibę w gmachu Filharmonii Śląskiej.
Całość będzie podwyższona o półtora piętra i zostanie troszkę poszerzona kosztem podwórka. Dzięki temu powstaną nowe garderoby dla muzyków - dotychczasowe były z przełomu XIX i XX w. Wiele z nich nie miało okien, nie było klimatyzacji, na ścianach pojawiał się grzyb. Całość będzie na miarę XXI wieku. Na samym szczycie będzie kawiarnia widokowa. To nas satysfakcjonuje, ponieważ widownia na 600 miejsc jest dla nas wystarczająca. Natomiast, jeśli będziemy realizować bardzo duże projekty, takie jak ostatnio chociażby ?Requiem wojenne" Brittena, to będziemy mogli skorzystać z powstającej siedziby NOSPR-u. Będzie to wprawdzie ich sala, ale przeznaczona także do dyspozycji innych instytucji kulturalnych działających na terenie Katowic. I to będzie znakomite miejsce na bardzo duże projekty, typu symfonie Mahlera czy inne.
Obecna siedziba oddalona jest jednak od centrum...
Z Panią Dyrektor Grażyną Szymborską szukaliśmy sali, która spełniałaby wszystkie niezbędne warunki - miała widownię, przyzwoitą akustykę, nie wymagała dużych nakładów adaptacyjnych i żeby jej lokalizacja była w miarę dobra dla melomanów. Szukaliśmy bardzo długo. Oglądaliśmy hale Targów Katowickich... W ostatnim momencie przyjechaliśmy tutaj. Wystrój obiektu jest wprawdzie typowy dla czasów gierkowskich, ale budynek miał jeden ważny plus ? przez cały rok nic się tutaj praktycznie nie działo. Od czasu do czasu jakieś koncerty, sympozja, zjazdy Solidarności katowickiej czy śląskiej, obchody Barbórki i na tym właściwie użytkowanie tej sali się kończyło. Podejrzewam, że w całej Polsce nie znaleźlibyśmy miejsca, w którym moglibyśmy ćwiczyć od poniedziałku do piątku o każdej porze dnia. Szukaliśmy także poza Katowicami, np. w domach kultury, ale żaden dom kultury nie był zainteresowany oddaniem nam w godz. 8-14, od poniedziałku do czwartku, i w piątek na cały dzień własnej sali. Domy kultury prowadzą przecież własną działalność.
Jak ta odległość wpływa na obecną frekwencję?
Przyzwyczajenie melomanów, którzy mieli lepszy dojazd na Sokolską, tradycje przychodzenia do tamtej sali koncertowej spowodowały, że część melomanów, na początku przynajmniej, zdecydowała się czekać na zakończenie remontu.
Problem został jednak już po części rozwiązany. Pani Dyrektor Szymborska postarała się, by autobus, który kończył jazdę w tych okolicach o godz. 19 kursował do 22.00. Po prostu po to, żeby melomani, którzy nie mają samochodów, mogli spokojnie dojechać do centrum miasta, do swoich domów.
Na początku listopada dyrygowałem koncertem z V Symfonią Czajkowskiego i sala była w ? wypełniona. Oznacza to, że na koncercie było około 650-700 melomanów. W sumie to przecież większa liczba osób niż ta, którą moglibyśmy przyjąć na Sokolskiej. Powoli więc następuje przełom, wiem jednak, że to co u ludzi jest już zakorzenione, trudno potem przełamać. Z dojazdem samochodem nie ma problemu, jest tutaj dogodny wjazd, olbrzymi parking, jakiego nie ma żadna instytucja kulturalna w Polsce. Nawet Filharmonia Narodowa nie ma takiego parkingu i ludzie muszą sobie radzić sami. Tym nie mniej jest to jednak poza centrum Katowic. Ale, jak już mówiłem, nie mieliśmy wyboru.
Zmiana siedziby wpłynęła w jakiś sposób na plany repertuarowe Filharmonii?
W tym sezonie proponuję melomanom największe przeboje muzyki klasycznej, zatem symfonie Czajkowskiego, Dworzaka, oratoria Haendla itd. Nie ma muzyki współczesnej, nie ma muzyki trudniejszej w odbiorze. Mamy już dobrze sprzedane cztery koncerty sylwestrowe.
Ma Pan opinię dyrygenta preferującego muzykę współczesną ? prawykonania nowych utworów, włączanie do repertuaru kompozycji XX wiecznych... W obecnym sezonie natomiast sama klasyka.
To była świadoma decyzja ? z założenia każdy koncert ma mieć znamiona przeboju, jeśli już nie repertuarowego, to przynajmniej personalnego, myślę o udziale solisty z tzw. pierwszej półki. To drugie oczywiście w miarę naszych możliwości finansowych. Ale gościliśmy Ewę Podleś, która należy do absolutnej światowej czołówki, był u nas Łukasz Długosz, który wygrał 23 międzynarodowe konkursy fletowe, Marek Pijarowski, będzie Jan Krenz ze swoim jubileuszem... Czyli jeśli nie przebój repertuarowy, to człowiek ? artysta, dla którego warto przyjść, z którym warto obcować, którego interpretacji warto posłuchać.
Natomiast to nie jest tak, że zrezygnowałem z wykonywania muzyki współczesnej. Rozpisane są już granty na płyty, których nagrywanie będziemy kontynuować. Prawdopodobnie uda się nam nagrać drugą część płyty Szabelski ? Górecki ? Knapik, czyli przedstawicieli typowo śląskiej szkoły kompozytorskiej. Następną płytę będziemy chcieli wydać już z okazji konkursu Fitelberga. Będą to kompozycje Fitelberga, Pendereckiego i Lutosławskiego. Jak widać, dalej więc w kręgu tej muzyki będę się obracał.
A w sumie - bez przesady. Lubię każdy rodzaj muzyki, bo dyryguję przecież także utworami Johanna Straussa, umiem się przebrać za kobietę, parodiować, bawić się, lubię Haydna, Mozarta, Czajkowskiego, Brahmsa, Strawińskiego, muzykę współczesną. Cóż byłby ze mnie za muzyk, gdybym tylko się zasklepił na jednym rodzaju muzyki? Kto, jeśli nie ja, ma propagować muzykę XX wieku? W czasach Brahmsa ktoś przecież musiał wykonywać jego muzykę, żeby przekonać do niej melomanów. My za chwilę pokochamy Strawińskiego i stanie się on dla nas kimś takim, jak dzisiaj Mozart. A muzyka dalej będzie się zresztą rozwijała... Naszą powinnością jest pokazywanie dobrych, nowych nurtów w muzyce współczesnej.
Wspomina Pan o artystach z ?pierwszej półki", o nagrywaniu płyt. Równocześnie budowana jest nowa siedziba. Jak udaje się pozyskiwać na to fundusze?
Koszty związane z budową nowej sali pokrywane są w ? ze środków unijnych. A pozostała działalność? Póki co mamy bardzo dobrą opiekę ze strony Urzędu Marszałkowskiego. Tam rozumieją nasze problemy i starają się pomagać w ich rozwiązywaniu. Natomiast, dopiero się dowiemy, jaki będzie nasz budżet na następny rok i wtedy też będziemy robić ewentualne korekty.
Nie mniej uważam także, że każdy światły człowiek zdaje sobie sprawę, że nie byłoby polskości, gdyby nie kultura. Mądry polityk musi być tego świadomy i dbać o kulturę ? nie tylko tę najwyższą, ale i tę niższą, bo to jest utwierdzenie naszego bycia światłymi Polakami.
Spędził Pan sześć lat w Białymstoku, dwa lata w Poznaniu, a w Katowicach jest Pan już trzynasty rok...
Skoro istnieje symbioza pomiędzy mną, a orkiestrą, to nie widzę powodu, dla którego miałbym zmieniać miejsce. Tutaj mogę koncertować z jednym z najlepszych zespołów filharmonicznych w Polsce, jeśli wręcz nie najlepszym ... Tutaj się spełniam. Z tym zespołem mogę praktycznie wykonywać każdy repertuar, jaki sobie tylko wymarzę ? z wieloma zespołami nie zrobiłbym tego albo ze względu na skład, albo na nierówność grup instrumentalnych... Natomiast nasz zespół jest bardzo dobry, grają w nim nie tylko znakomici instrumentaliści, ale i mądrzy ludzie. Póki co, trzynaście lat i nie mamy siebie dość. Jeśli natomiast pewnego dnia zespół przestanie być zadowolony z mojej pracy, z moich pomysłów, z mojego systemu prowadzenia tej instytucji, to będę pierwszą osobą, która powie ?dziękuję".
Zbliżają się Święta, jak zamierza je Pan spędzić?
Po raz pierwszy od dwudziestu sześciu lat, czyli od czasu, gdy założyłem rodzinę, nie będę na Wigilii. Wracam do Polski w pierwszy dzień Świąt, 25-go grudnia, ponieważ 23-go i 24-go mam koncerty w Ankarze. To miasto ma jedną z najlepszych orkiestr, przede mną dyrygowali tam tacy dyrygenci, jak Tadeusz Strugała, Marek Pijarowski. To inny obszar kulturowo ? religijny, dla nich nasza Wigilia 24-go grudnia jest normalnym dniem koncertowym. Zaproponowano mi trzy terminy, w tym właśnie ten. Dwa pozostałe kolidowały z moimi wcześniejszymi planami, więc postanowiłem spędzić Wigilię na estradzie. Po koncertach wracam natychmiast do domu i 25-go dzieci odbiorą mnie z Balic, tak że w pierwsze i drugie Święto będę już w domu.
Dziękuję za rozmowę i życzę Panu wiele kolejnych lat spędzonych wspólnie z Filharmonią Śląską. Przy okazji Panu, jak i całemu zespołowi Filharmonii, w imieniu Portalu Katowickiego składamy życzenia pogodnych Świąt.
Rozmawiał Ireneusz Szczepaniak

ał Ireneusz Szczepaniak

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.