PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Henryk Mikołaj Górecki in Memoriam

  • Dodano:
  • Kategoria: Muzyka
Trudno uwierzyć, że od śmierci Henryka Mikołaja Góreckiego minął już rok. Dokładnie w pierwszą rocznicę śmierci, 12 listopada, w Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek odbył się koncert upamiętniający osobę wybitnego polskiego kompozytora, połączony z wernisażem wystawy "Henryk Mikolaj Górecki, artysta – człowiek szczęśliwy".

Gorecki_in_memoriam2Zarówno dobór repertuaru, jak i wykonawców, których dane mi było wysłuchać wspomnianego wieczoru, nie był przypadkowy. Tylko cztery utwory, jednak każdy z nich niezwykle znaczący. Wykonali je pianistka oraz kwartet smyczkowy: pięć, jakże niezwyczajnych, by nie rzec – nadzwyczajnych osobowości. Dwa utwory zagrała na fortepianie córka zmarłego kompozytora, Anna Górecka; pozostałe kompozycje – Kwartet Śląski. Na temat kunsztu wykonawczego i wrażliwości muzycznej wspomnianych artystów można pisać wiele i byłyby to oczywiście słowa jak najbardziej zasłużone; pozwolę sobie jednak nie przybliżać ich dotychczasowych sukcesów, skupiając się tylko i wyłącznie na czterech kompozycjach, które zabrzmiały w sali koncertowej CK Katowice.

Na początku zabrzmiały utwory z epoki romantyzmu: kwartet smyczkowy f-moll op. 80 Feliksa Mendelssohna oraz sonata b-moll na fortepian op. 35 Fryderyka Chopina. „Każdy z tych utworów jest pamięcią jakiejś straty" – tak artyści argumentowali specyficzny dobór repertuaru pierwszej części koncertu. W drugiej natomiast wykonywano wyłącznie utwory Góreckiego: sonatę na fortepian op. 6, a także Quasi una Fantasia - II kwartet smyczkowy op. 64.
 
Gorecki_in_memoriam3Na estradę jako pierwsi wyszli członkowie Kwartetu Śląskiego: Szymon Krzeszowiec, Arkadiusz Kubica, Łukasz Syrnicki oraz Piotr Janosik, rozpoczynając wieczór od wykonania kwartetu smyczkowego Mendelssohna. Dzieło to uważane jest za jedną z ostatnich większych prac kompozytora, poświęconą pamięci zmarłej siostry, z której śmiercią nie mógł się pogodzić. Pierwsze dwie części w wykonaniu Kwartetu charakteryzowały bardzo wyraźne zmiany nastroju, które w połączeniu z intensywniejszym brzmieniem, nasyconym dźwiękiem, dobrze oddawały romantyczną dramaturgię utworu. Mimo to początkowo można było odnieść wrażenie pewnej zachowawczości, na szczęście jednak dosyć szybko ustąpiła ona miejsce wyrazistej grze całego zespołu. Część trzecia, Adagio, wniosła do wykonania zdecydowanie inne emocje. Gęste brzmienia ustąpiły miejsca lekkości, liryczności, tak potrzebnej przed energicznym Allegro molto.

W dalszej części koncertu Anna Górecka zaprezentowała sonatę Chopina ze słynnym Marszem żałobnym, powstałym w 1837 roku, na dwa lata przed ukończeniem całej kompozycji. Początkowe takty w jej wykonaniu zdawały się zbyt ekspresyjne, w skutek czego można było odnieść wrażenie traconej stopniowo selektywności dźwięków. Początkowe obawy rozwiały się jednak bardzo szybko, bowiem w drugiej części artystka stanowczo budowała kontrastujące ze sobą frazy, powoli prowadząc słuchaczy do pięknie zinterpretowanej części trzeciej, zdecydowanie najbardziej emocjonalnego fragmentu utworu.

Gorecki_in_memoriam1Druga połowa wieczoru należała do Henryka Mikołaja Góreckiego. Muszę przyznać, że o ile wykonania dzieł romantyków były poprawne technicznie oraz interesujące, to brakowało mi w nich „tego czegoś", co bardzo prozaicznie można określić jako „serce" bądź „dusza" – jakkolwiek błaho by to nie brzmiało. Prawdziwe emocje pojawiły się dopiero przy dźwiękach Quasi una Fantasia. Członkowie Kwartetu Śląskiego wielokrotnie przypominali o głębokiej współpracy łączącej ich z kompozytorem, o wspólnych godzinach spędzonych na interpretacji jego muzyki, o długich i częstych rozmowach na temat sztuki... Trzeba przyznać, że doskonale wybrzmiewało to w ich wykonaniu: wszystko miało swoje miejsce, każda zmiana artykulacyjna, dynamiczna, każdy dźwięk, były rezultatem dokładnie przemyślanej interpretacji. Muzyka Góreckiego stawała się niemal hipnotyzująca dzięki ciągłym repetycjom motywów, rytmów, dźwięków. Podobne wrażenie wywarł na mnie występ córki kompozytora, która poprzez klawiaturę fortepianu dała dowód na głębokie, prawdziwe zrozumienie i szczere przeżywanie muzyki swojego ojca. Wielkie brawa!

Nigdy dotąd nie sądziłem, że dzieła Henryka Mikołaja Góreckiego, obfitujące przecież w elementy utrudniające ich odbiór entuzjaście harmonii klasyczno-romantycznej (liczne dysonanse, klastery itp.), okażą się zdecydowanie bardziej emocjonalne od wykonań kompozycji romantycznych. Jest to jednak zasługą przede wszystkim doskonałych muzyków, którzy byli w stanie przekazać głębię owych utworów swoim słuchaczom. Kilka lat temu, w tym samym budynku, miałem okazję wysłuchać Quasi una Fantasia w wykonaniu legendarnego Kronos Quartet. Pamiętając dobrze wspomniany występ z nieskrywaną radością muszę przyznać, że interpretacja Kwartetu Śląskiego okazała się ciekawsza, lepiej oddając ducha tej muzyki. Sądzę, że gdyby Henryk Mikołaj Górecki obecny był teraz na sali i mógł porównać oba wykonania, przyznałby mi rację.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.