PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Rozmowa z Ewą Podleś

  • Dodano:
  • Kategoria: Muzyka

Ewa_Podles

fot. Andrzej Świetlik

Niezwykłe wydarzenie miało miejsce 24 września na muzycznej scenie Katowic - w koncercie inauguracyjnym bieżącego sezonu filharmonicznego wzięła udział Ewa Podleś, gwiazda największych scen operowych i koncertowych świata.
Artystkę nieczęsto można podziwiać w kraju, Jej bogaty kalendarz artystyczny obejmuje udział w spektaklach operowych w Metropolitan Opera, Covent Garden, La Scali, La Fenice, Teatro Liceo itd. Znana jest także wśród bywalców tak renomowanych sal koncertowych, jak nowojorska Carnegie Hall, londyńska Wigmore Hall... Dzięki swojemu unikalnemu tembrowi głosu, muzykalności i perfekcyjnie prowadzonemu głosowi uznawana jest obecnie za jeden z największych kontraltów świata. Nie sposób wymienić wszystkich dyrygentów, pianistów, śpiewaków, z którymi współpracowała. Dlatego też zachęcamy do odwiedzenia oficjalnej strony Artystki.

Upłynęło wiele lat, zanim powróciła Pani do Katowic...

Był to nie tyle mój powrót do Katowic, co raczej do Filharmonii Śląskiej po wielu latach nieobecności. W międzyczasie, w Katowicach, występowałam dwa razy z NOSPRem, z Antonim Witem w programie rossiniowskim i z Gabrielem Chmurą w "Kindertotenlieder" Mahlera.

 

 

Pamięta Pani swój pierwszy występ z Filharmonią Śląską?

Mój pierwszy występ w Filharmonii Śląskiej, przed niemal trzydziestu laty, odbył się z niezapomnianym dyrygentem Karolem Stryją w kantacie Prokofiewa "Aleksander Newski". Żaden dyrygent tak pięknie, jak on, nie "zaśpiewał" na orkiestrze, wtórując mi w tej porażająco smutnej Pieśni, pomimo że śpiewałam ją potem wielokrotnie na wszystkich kontynentach.

 

Dlaczego zatem tak rzadko można Panią tutaj usłyszeć?

Nie przypominam sobie, żeby Filharmonia Śląska zwracała się jeszcze do mnie z propozycją występu. Generalnie, nigdy nie odmawiam żadnym propozycjom krajowym. Jest to przecież mój Kraj! Dyr. Jacek M.Błaszczyk zaprosił mnie na tegoroczne otwarcie sezonu. Zaproponowałam program wyłącznie rossiniowski, całkowicie odmienny od tego z NOSPRem, z rarytasem w postaci Kantaty "Giovanna d'Arco" i Gran Scena di Tancredi z opery "Tancred", również rzadkością. Propozycja została z radością przyjęta.

 

Występowała Pani w najsłynniejszych salach filharmonicznych świata - jak na ich tle plasują się Katowice?
PodlesKoncertFSRossini
PodlesRossini4

Organizacyjnie, Filharmonia Śląska jest profesjonalna, na doprawdy wysokim  standardzie światowym. Zasłużyła na ocenę 25 punktów na 25 możliwych! A może jeszcze więcej, ponieważ bezcennym był ogromnie serdeczny stosunek do mnie.

 

Publiczność?

Publiczność określiłabym jako profesjonalną i gorącą, poważną.

 

Mówiąc o Filharmonii rozpoczyna Pani jednak od słowa "Organizacyjnie"....  A poziom Orkiestry, muzyków wchodzących w jej skład, szeroko pojęty "artyzm"?

Muzycy, nie tylko znakomici instrumentaliści, ale również żywo i naturalnie reagujący na piękno muzyki i sugestie wykonawcze Szefa.

 

Zatem na długo ten występ zapadnie w Pani pamięci...

Koncert odbył się w Auli Akademii, bardzo ładnej i funkcjonalnej. Podczas prób akustyka była wręcz zachwycająca, miękka, przyjazna dla brzmienia orkiestry i głosu. Okazało się jednak, że sala ma regulowany rezonans przy pomocy jakiegoś wymyślnego urządzenia. Ponieważ tuż przed koncertem odbywała się jakaś konferencja w Auli, akustyczny rezonans został zredukowany do zera, ze względu na korzystniejsze warunki dla mówców. Niestety, na koncert urządzenie nie przywróciło akustyki z prób, co skończyło się niemal katastrofą. Dźwięk brzmiał jak w absolutnie wytłumionym studio, odbierając całą jego urodę. Miałam wrażenie, że głos mój grzązł  w gardle, jakby w ogóle nie dopływając do sali. Męża ogarnęło przerażenie, kiedy usłyszał pierwszy akord orkiestry, brzmiący ubogo i pozbawiony pastelowej urody z prób. Jestem profesjonalistką, wiec zaśpiewałam koncert pomimo dyskomfortu, sądząc po reakcji słuchaczy nawet z sukcesem, ale niemal bez radości i satysfakcji.

 

Radość i satysfakcja są niezmiernie ważne dla artysty - usłyszymy zatem jeszcze Panią w Katowicach?
Chętnie powrócę do Filharmonii Śląskiej, do jej nowej Sali koncertowej, tym razem z Kantatą Haydna. Wierzę, że już tym razem bez niespodzianek akustycznych. Pan dyr. J.Błaszczyk rozpoczął ze mną negocjacje o terminie w 2012 roku.
Fotografie z koncertu: Krzysztof Lisiak

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.