PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Śląskie Targi Książki - warto było czekać!

  • Autor: Krzysztof Chmielewski
  • Kategoria: Literatura

Debata o stanie literatury współczesnejTegoroczne Śląskie Targi Książki w Katowicach okazały się nie lada gratką. Miałem okazję pojawić się na nich już w minutę po otwarciu bram dla zwiedzających. Wtedy MCK (Międzynarodowe Centrum Konferencyjne) świeciło jeszcze pustkami, jednak już około godziny 11 salę wystawową wypełnił gwar ludzkich głosów. Sobota i niedziela okazały się jeszcze lepsze, o czym przekonałem się osobiście oraz z relacji zaprzyjaźnionych wystawców. Serce rośnie na taki widok.

Cóż rzec, patrząc na to, co działo się w latach ubiegłych, na wydarzenia organizowane przez Expo Silesia, traciło się już nadzieję na to, że na Górny Śląsk zawita duża impreza literacka tego typu. Każda kolejna edycja była gorsza, a ubiegłoroczna... ciężko nazwać ją Targami Książki, skoro połączono ją z wystawę sprzętu narciarskiego.

Ale dość narzekań... Mamy w końcu imprezę, która ma perspektywy. Murator Expo pokazał, że potrafi zaryzykować i odnoszę wrażenie, że za rok możemy się spodziewać kolejnej edycji. W MCK pojawiły się tysiące ludzi (na oko – przynajmniej 10 tysięcy). Co więcej, wszyscy wydawali się być zachwyceni lub co najmniej zadowoleni z tego, co zastali w środku.

Małgorzata Szejnert opowiada o najnowszej ksiażceW końcu pojawiły się duże wydawnictwa. Na hali targowej wystawiał się m.in.: Rebis, W.A.B., Czarne, Czarna Owca, Akapit Press... Łącznie wystawców było ponad setka. Wydawcy, media, akcesoria dla czytelników, antykwariaty, biblioteki – było co oglądać.

Do Katowic zawitali uznani autorzy: Małgorzata Szejnert, prof. Jerzy Bralczyk, Marek Krajewski, Dariusz Rekosz, prof. Aleksander Nawarecki, Ziemowit Szczerek, Szczepan Twardoch... Spotkania na głównej scenie oraz Forach 1 i 2 w dużej mierze odbywały się przy nadkompletach publiczności.

Można było się zaglębić w arkana sztuki drukarskiejTu i tam można było wziąć udział w warsztatach – ja sam miałem okazję odbić sobie na papierze jeden z linorytów Jana Nowaka. Z osobistą pomocą autora przy nakładaniu farby drukarskiej na matrycę!

Nie zabrakło również stanowisk z grami planszowymi, które od lat zdobywają w Polsce coraz szersze grono odbiorców. Ja zagrałem w rewelacyjny "Wyścig żółwi" (pokonując w starciu pewnego młodego człowieka – pozdrawiam Ignacego!)... Polecam i Wam!

Udała się także wymiana książkowa, którą zorganizowali Śląscy Blogerzy Książkowi. Wymieniono około 700 pozycji, co stanowi (jeśli się nie mylę) dotychczasowy rekord tych akcji (a było ich już całkiem sporo).

Choć Śląskie Targi Książki były robione w lekkim pośpiechu – pierwsze oficjalne informacje o tej imprezie pojawiły się dopiero dwa miesiące temu, nieoficjalne niewiele wcześniej – i, rzecz jasna, nie mogły się równać z rozmachem tych Warszawskich (może za rok na Stadionie Śląskim, jeśli skończą budowę...?) czy Krakowskich (byłem w tym roku, są niewyobrażalnie duże!), sądzę, że można śmiało powiedzieć, iż organizatorzy wyszli z tego starcia z tarczą. Nie licząc stoiska z wanną do hydromasażu wszystko było "cacy".

Duża liczba ciekawych(!) wystawców, znani autorzy, świetna lokalizacja, dość dobra organizacja i komunikacja wizualna. Jeśli debiut był udany, kolejne edycje mogą być tylko lepsze. Nie wszystko widziałem, nie wszędzie udało się wejść, zapewne pominąłem wiele rzeczy, część paneli, ale z czystym sercem mogę powiedzieć – było więcej niż dobrze. Mam nadzieję, że na jednej edycji się nie skończy!

Śląskie Targi Książki odbyły się w dniach 6-8.11 2015 w Katowicach.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.