PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Nie wiem, co mnie jeszcze spotka... Po Barze Poetów

  • Dodano:
  • Autor: Krzysztof Chmielewski
  • Kategoria: Proza i poezja

Klemen PiskKończy się Ars Cameralis, które w tym roku obfitowało w liczne, apetyczne i pamiętne wydarzenia literackie. Dalej wspominam miło ostatni (w tym roku i w ogóle... jak zawsze) Zbieg NaDziko, wystawy, koncerty... Wracając jednak do poezji, w sobotni wieczór odbył się pierwszy, oby nie ostatni, Bar Poetów.

Tak, do stolicy Górnego Śląska zjechali się rzemieślnicy słowa z całego świata. Tym razem wszyscy dotarli, nikt nie utknął na lotnisku, nikomu nic nie skradziono (no, poza literacką niewinnością), nie zabrakło piwa.

Było nierówno, ale to dobrze. Nie brakło odrobiny kiczu, głębokich myśli, kontrowersji, powagi i polityki. Ujętych w słowa, dźwięki, brzmienia wszelakie. Było spokojne czytanie, okrzyki, wygibasy też. Ale, przede wszystkim, sporo niezłych tekstów. W różnych językach (ale z objaśnieniem).

Jako pierwszy na scenie pojawił się Klemen Pisk, słoweński poeta, intrygujący wielce. Jego teksty, dosadne i subtelne zarazem, traktujące o ludzkich uczuciach, słabościach, zakłamaniu (jak Alpinistyczna wdowa) wysłuchiwane były w ciszy i skupieniu. I dobrze, bo niosły ze sobą wartościowy ładunek. Doskonały aperitif przed tym, co miało nastąpić. Pisk zagrał nam też pięknie na gitarze, melodyjnie, i zaśpiewał, m.in. Już kocham Cię tyle lat Gałczyńskiego.

Bartłomiej Majzel i Christine HuberPo chwili na scenie pojawił się Zbigniew Machej i Radosław Dziubek. Ciężka, metafizyczna poezja. Pozornie, bo treści egzystencjalne przeplatały się ze słowami cokolwiek mało refleksyjnymi. I nie wiem teraz (nie zapisałem wszystkich tytułów), czy poeta celowo kontrastuje, by uwypuklić pewne kwestie czy też trochę sobie z nas, czytelników, zakpił.

Odczyt wzbogacono o tło muzyczne autorstwa Radosława Dziubka, idealnie pasujące do snujących się, monotonnie odczytywanych tekstów Macheja. Niestety... indywidualna prezentacja muzycznej kompozycji, która nastąpiła po zejściu poety ze sceny, nie była już tak efektowna (i efektywna). Dźwięki, które doskonale nadają się na ścieżkę dźwiękową do filmu/spektaklu, oprawy muzycznej wystaw (etc. etc.) samodzielnie nie egzystują. Na szczęście przedstawiono nam jedynie kilkuminutowy fragment.

Klasyczny "występ" poetycki zaprezentowali: Bartłomiej Majzel i Austriaczka Christine Huber. Odczytali – w języku niemieckim i polskim - fragmenty słuchowiska radiowego (w tłumaczeniu Jaska Stanowskiego).

Jacek PodsiadłoErikur Orn NorodhalPrzyczajony gdzieś na sali Jacek Podsiadło, przekornie, obrazoburczo, bluźnierczo nawet (chwilami), opowiedział (za pośrednictwem wierszy), o aktualnej sytuacji społeczno-politycznej. Zachował fason i powagę, mimo iż Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk dogadywali mu trochę zza kulis.

Sporo szumu wywołał także Islandczyk - Erikur Orn Norodhal. Artysta bawi się współczesnym językiem, kontekstem i metaforą. Zaprezentował nam m.in. coś na kształt mówionej poezji konkretnej. W dodatku wysoce zaangażowanej, uwikłanej w społeczno-polityczno-gospodarczy kontekst.
Opowiedział też o tym, jak to na Islandii nie można kupić piwa po godzinie 20. Ponoć w nocy nie działają banki...

Keaton HensenNadzwyczaj ciekawą postacią okazał się Keaton Hanson, który na Ars Cameralis figuruje jako swoista gwiazda. Człowiek renesansu. Niedawno zagrał koncert w jednym z katowickich kościołów, jego rysunki podziwiać można w Muzeum Śląskim (wybieram się lada dzień, bo podobno świetne!).

Teksty, które odczytał były... obłędne. Z poezją tak czasem bywa, że kilka słów uderza człowieka niczym obuch młotka. W tym wypadku kilkukilogramowego. Choć sens słów (ach, ten mój kulejący angielski!) rozjaśniło mi w pełni dopiero tłumaczenie i ponowny ich odczyt w domowym zaciszu, przyznam szczerze – to był najlepszy (poza Piskiem) odczyt tego wieczoru.

Ta specyficzna "prostota" języka, oczywistość stwierdzeń, pozorna banalność metafory, niosły z sobą niesamowity ciężar. Bez zbędnego patosu, bez owijania w bawełnę, tworzenia drugich, trzecich, czwartych i kolejnych sensów. Sala zamarła, wsłuchana w jego słowa. Naprawdę. Bez udawanego zamyślania, bez umyślnego pocierania o brodę, poprawiania okularów. To było przeżycie. Dla takich chwil przychodzi się na takie spotkania.

Brzoska i GawrońskiZwieńczeniem wieczoru był koncert pięcioosobowego duetu Brzoska & Gawroński. Formacja pojawiła się w nowym składzie: Wojciech Brzoska, Dominik Gawroński, Joanna Małanka, Przemysław Borowiecki, Michał Karbowski.

Zaprezentowała też nowy materiał, który znaleźć można w wersji studyjnej na najnowszym krążku grupy Słońce, lupa i mrówki, wydanej wspólnie z tomikiem Wojciecha Brzoski W każdym momencie na przyjście i odejście. Elektro-poezja, wybuchowa mieszanka w wykonaniu niebanalnych artystów (na dodatek naszych, katowickich!) była doskonałym ukoronowaniem Zderzeń Literackich. Nowy materiał intryguje. Zapewne nie raz jeszcze zabrzmi w katowickich (i nie tylko) lokalach.

Bar poetów odbył się 28.11.2015 roku w pubie Absurdalna w Katowicach.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.