PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Gnój, alfons, poeta. Maciej Szczawiński o Rafale Wojaczku

Szczawiński 2Maciej Szczawiński - pisarz, krytyk literacki, publicysta, od lat związany z Polskim Radiem Katowice. W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Świętochłowicach 13 listopada opowiedział uczestnikom spotkania o Rafale Wojaczku - nie o jego poezji, ale właśnie o nim samym. Skąd taki wybór? Bohaterem pierwszej audycji redaktora był właśnie Rafał Wojaczek, obok Edwarda Stachury i Andrzeja Bursy zaliczany do grona poetów wyklętych. Fascynacja twórcą nie zakończyła się wraz z programem. Niedługo po śmierci poety Szczawiński odwiedził rodziców Wojaczka, którzy przedstawili mu zupełnie inny obraz syna niż ten, który znamy z lekcji języka polskiego.

Mówiąc o Wojaczku dotykamy sfery na wskroś prywatnej i osobistej. Nie sztuka rozmawiać o nim, posługując się informacjami ze szkolnych podręczników. By zrozumieć człowieka z ponadprzeciętną wrażliwością i niespotykanym talentem literackim, trzeba posługiwać się tak jak on językiem doświadczeń i emocji.

Wymieniany jednym tchem obok Szymborskiej i Różewicza, jako jeden z bardziej znaczących poetów polskich, a jednak...poeta wyklęty, poeta-skandalista. Zarówno poezją, jak i barwnym życiorysem naruszał wszelkie normy obyczajowe. Miał na koncie liczne rozboje, pobicia, nie był też ulubionym uczniem nauczycieli mikołowskiego liceum. Bezczelny, trudny do okiełznania, a przy tym błyskotliwy i niezwykle zdolny (nie tylko w przedmiotach humanistycznych) wciąż podważał szkolne autorytety. Potrafił z pamięci recytować całe strony książek, nie opuszczając przy tym ani jednego przecinka. Był typem outsidera, który otwarcie wyrażał swoje poglądy, co nie spotykało się z aprobatą i sympatią otoczenia. Nie przywiązywał też wagi do tzw. dóbr materialnych - pieniądze z honorariów autorskich, tantiemów, stypendiów i te, które dostawał od rodziców - wydawał na książki.

Jego zainteresowania nie ograniczały się tylko do literatury. Fascynacja Goethem i Rimbaudem rozwijała się w asyście matematycznych i chemicznych wzorów i skłonności do majsterkowania. Do czasów matury ważnym elementem życia Wojaczka była też fotografia. Dorosłe życie zdominowała jednak poezja i misja jej ciągłego tworzenia. Stopniowo można było zauważyć, jak Wojaczek coraz rzadziej się uśmiechał, jakby towarzyszyła mu nieznana tęsknota i pragnienie wyrwania się ze świata żywych. Stąd w jego wierszach tyle nawiązań do przechodzenia na drugą stronę - czasem wręcz nie wiadomo, czy przedmiotem jego utworu jest miłość, śmierć czy może kobieta. Bo ta ostatnia ewentualność wcale nie pojawiała się w twórczości Wojaczka tak rzadko..

W jego życiu było wiele kobiet , które zagościły z nim dłużej lub krócej. Żadna jednak nie zasłużyła na tytuł "Tej Jedynej" - poeta był zajęty przez poezję. Nie mógł swoim wybrankom poświęcać tyle czasu, ile potrzebowały - jego nadrzędnym celem (misją) było tworzenie kolejnych wierszy. Nie zdołała go przy sobie zatrzymać nawet jego żona, od której odszedł jeszcze zanim przyszła na świat ich córka Dagmara. Nosi jednak jego nazwisko i pozostaje spadkobierczynią praw autorskich ojca.

Wychowywała się wprawdzie bez niego, jednak dzięki temu zostało jej oszczędzone to, co nie ominęło najbliższych. Stanowił dla rodziców i braci źródło wielkich cierpień. Szczególnie młodszy brat, Andrzej, nie krył, że bywał rozdarty między podziwem dla artysty, a wściekłością, że ośmiela się ranić swoich bliskich. Pragnął, by był "normalny".

To nieprzypadkowe słowo w tym kontekście, w przypadku poety nie sposób bowiem nie zadać pytania o ewentualną chorobę psychiczną. Pobyt w szpitalu psychiatrycznym (poeta sam się do niego zgłosił) zakończył się diagnozą o osobowości psychopatycznej. Niektórzy rozważają z kolei teorię o chorobie Aspergera. Można też odejść od terminów medycznych i spytać: autokreacja czy naznaczona fatum postać tragiczna? A może "tylko" głos swojego pokolenia?

Samobójstwo wyklętego poety było sprawą dokładnie przez niego przemyślaną.

W poniedziałek, poprzedzający jego śmierć, żegnał się z matką słowami: "Już nie czas na sentymenty. Ty się więcej o mnie nie martw.". A więc - chłodna decyzja i, dosłownie, staranna kalkulacja, ponieważ poeta zapisał na kartce liczbę i nazwy tabletek, które zażył. Jego wiersze okazały się samospełniającymi się przepowiedniami.

Rafała Wojaczka można nazwać Werterem Polski Ludowej. Niemal na każdym kroku widać u niego podobieństwo do postaci Goethego. Stopniowo pojawiały się u niego skłonności do autodestrukcji, występował przeciwko przyjętym normom obyczajowym, miał poczucie bezcelowości życia. Wielokrotnie pokazywał się w towarzystwie z zabandażowanymi przegubami, ale nikt z rówieśników nie zadawał pytań, Wojaczek z kolei - nie mówił. Nie była to więc forma manifestacji, a powolne dążenie do samozagłady. Nadeszła w wieku 25 lat, ale tak naprawdę można powiedzieć, że życiorys Wojaczka to skondensowany los człowieka, który dożywa późnej starości. Była miłość, bunt, szaleństwo, w końcu i śmierć.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.