PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Intymny portret śląskiej rodziny - rozmowa z Sabiną Waszut, autorką powieści "Rozdroża"

  • Dodano:
  • Autor: Marek Lyszczyna
  • Kategoria: Literatura

Sabina WaszutMarek Lyszczyna: Akcja pani pierwszej samodzielnej książki rozgrywa się na Śląsku, w dodatku w jednym z trudniejszych momentów w historii tego regionu. Czy chciałaby Pani, aby śląskość stała się przedmiotem ogólnopolskiej debaty?
Sabina Waszut: Myślę, że to się już powoli dzieje. Problem naszej śląskości, naszej tożsamości narodowej jest cały czas poruszany. Myślę, że Śląsk ciągle jest pewną zagadką i pozostała część Polski jest Śląska bardzo ciekawa. Myślę, że tutaj każdy czuje się po prostu Ślązakiem i większość ludzi właśnie tak by odpowiedziała. Natomiast na pewno warto o tym mówić i słuchać różnych opowieści.

Powiedziała Pani, że najsilniejsza jest lokalna tożsamość. Tymczasem w książce bohaterowie określają się najczęściej jako Niemcy lub Polacy.
Dlatego, że w powieści rodzina głównej bohaterki Sophie to była niemiecka rodzina. Chciałam pokazać głównie jej punkt widzenia, to jak żyje, to co czuje, co się dzieje przed wojną....chciałam to wszystko pokazać z jej punktu widzenia - czyli punktu widzenia Niemki.

A sam Śląsk? Podobną historię miłosną dziejącą się w okresie międzywojennym opisał Henryk Waniek w swojej powieści Finis Silesiae. Jego Śląsk jednak jest krainą zamierającą, ginącą. Jaki jest pani Śląsk?
Ja myślę, że ten Śląsk był bardzo różny. Z jednej strony to były czasy wielkiej biedy, bez względu na to, czy to była rodzina polska czy niemiecka wszystkim było wtedy ciężko. Ja natomiast chciałam też pokazać tę kolorową stronę Śląska - stąd takie sceny jak Wielkanoc, śmigus-dyngus. Na pewno było tu też wiele radości i taki Śląsk chciałam pokazać - nie tylko ten ponury, szary, gdzie są biedaszyby, ale właśnie pełen kultury i obyczajów, które dobrze aby zostały zachowane.

Skoro mówimy o obyczajach, trudno nie wspomnieć o języku. Pani zdaniem gwara śląska powinna być kultywowana, obecna w szkołach?
Jak najbardziej. Ja sama pochodzę z pokolenia, którego nie uczono gwary, w szkole mówienie gwarą było czymś niedopuszczalnym, właściwie nawet karanym. Natomiast zupełnie inaczej wygląda to w pokoleniu moich dzieci. Prowadzone są lekcje gwary, organizowane są konkursy gwary śląskiej, które odbywają się na przykład w moim rodzinnym Chorzowie. Oczywiście nie oznacza to, że nagle wszyscy powinniśmy zacząć mówić gwarą, ale powinniśmy o nią dbać, ponieważ to są nasze korzenie.

Z drugiej strony pojawiają się też głosy przeciwne. Myślę np. o Tramwajach Śląskich, gdzie pojawienie się komunikatów w języku śląskim wywołało krytykę.
To było trochę niefortunne... nie wszyscy posługują się piękną gwarą. Pracuję w muzeum etnograficznym, gdzie mam częsty kontakt z piękną śląską gwarą. To jest naprawdę miła dla ucha, piękna mowa, często w wydaniu laureatów wspomnianych konkursów gwary. Ale to dopiero początek, uczymy się na błędach.

A kodyfikacja języka?
Trudno właściwie powiedzieć, jaka to gwara jest. Zupełnie inaczej mówiło się w regionie przemysłowym, zupełnie inaczej w rejonie pszczyńskim... nawet nasze góry to też Śląsk, a tam przecież gwara jest zupełnie inna....Trudno powiedzieć, która z nich miałaby być ta jedna, poprawna. Trudno byłoby ustalić tę jedną jedyną. Ale być może ktoś będzie próbował.

A literatura śląska? Powstaje w tym języku, powstają również przekłady, chociażby Zbigniewa Kadłubka. Równocześnie w Polsce wielkie trumfy święci na przykład proza Juana Cabre, który pisze wyłącznie po katalońsku - więc pewna paralela ze śląskością istnieje. Może śląska literatura powinna zatem trafić do kanonu lektur? Jest ona dla Pani również jakąś inspiracją?
Czytałam różne opowiadania i krótkie formy w tym języku, ale przyznam szczerze, że czasem można mieć z tym wiele problemów... Z drugiej strony - jak najbardziej, niech coś takiego powstanie. Ale nie możemy też zmuszać dzieci do czytania lektur po śląsku. Tu nie chodzi jednak tylko o sam język, ale o taką czystą ciekawość - kogoś może to zainteresuje, zacznie szukać i poprzez gwarę pozna nasz region.

A poza kontekstem Śląska, jaka literatura panią fascynuje, inspiruje?
Powiem szczerze, trudno jest wymienić jedną książkę czy jeden gatunek literacki. Jestem również recenzentem, przechodzę przez różne gatunki, różne powieści....ale mam kilku swoich ulubionych pisarzy. Pisząc natomiast książkę staram się nie czytać innych, które opowiadają podobne historie, żeby się zbytnio nie zainspirować. To są takie dwie szkoły - jedni czytają podobną literaturę, zbierają jak najwięcej informacji, a drudzy - przeciwnie, właśnie dlatego, żeby się za bardzo nie zainspirować...

Wracając do powieści... Porusza Pani również trudny temat zwrotu zagrabionego mienia - bohaterowie książki odzyskują swoją kamienicę. Nie tak dawno straszyli nas tym niektórzy populistyczni politycy.
W momencie, kiedy podpisałam umowę wydawca ostrzegł mnie, że pewnie pojawią się trudne pytania. Nie boję się jednak, gdyż ta historia nie została wymyślona - zdarzyła się naprawdę. Takie rzeczy się działy, ale myślę, że jeśli chodzi o przejęcia majątków przez powracających Niemców, to nic takiego na szeroką skalę się nie wydarzyło. Takiego pytania jeszcze nie miałam, tak że widać nie jest to aż taki kontrowersyjny temat. Zobaczymy, jak będzie po drugiej części, tam pewne rzeczy są rozwinięte i mocniej przedstawione.

Kolejny temat, o który chciałem spytać, to rola kobiet w Śląskiej kulturze. Historię przedstawioną w Rozdrożach poznajemy z perspektywy kobiety, w tradycyjnej śląskiej rodzinie był matriarchat. Taki model występuję również w powieści?
Myślę że tak. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to mężczyzna pracował, dawał pieniądze... nie do końca tak było. Tak jak w tym przysłowiu - szyja kręci głową, a szyją jest kobieta.... Na Śląsku takie były tradycje. Wiadomo, że teraz to się zmienia. Myślę, że tak było nie tylko w tej rodzinie, którą opisałam. Chciałam również zwrócić uwagę na siłę rodziny, na pamięć o naszych korzeniach, która jest bardzo istotna i daje nam siłę. Bez względu na to, jak losy się toczą, to rodzina jest podporą i tutaj na Śląsku spełnia szczególną rolę.

A dzisiaj model matriarchatu jest aktualny?
Na pewno jest to jeden z modeli, jakiś sposób na życie, na zakładanie rodziny i szczęście. W dzisiejszym świecie natomiast tych pomysłów na życie i modeli rodziny jest mnóstwo, trudno powiedzieć, że jeden jest dobry, a drugi jest zły. To wszystko się zmieniło, mimo iż akcja książki nie dzieje się tak dawno, życie wtedy a teraz to są dwie różne sprawy. Kiedyś rodzinę łatwiej było scalić - wiadomo, w większości przypadków kobieta była w domu, mężczyzna był żywicielem rodziny... Kontakty ograniczały się do jednego miasta, czasem do jednej ulicy - teraz to zupełnie inaczej wygląda i myślę, że nie da się powrócić do tego co było i chyba nikt by tego nie chciał.

Wracając do kobiet w powieści Rozdroża, dość łagodnie przedstawiła Pani ich los w okresie "wyzwalania" przez Armię Czerwoną, gdy gwałty i morderstwa były na porządku dziennym. Podobnie bardzo "delikatny" jest wątek pobytu Władka na froncie wschodnim.
Być może to wynika z mojego sposoby pisania. Są pisarze, którzy epatują przemocą, krwawymi scenami, ja chciałam tego uniknąć. Jest to książka, po którą sięgają głównie kobiety, chociaż nie tylko, i myślę, że z tego powodu jest ona napisana takim łagodnym językiem.. Mimo to wiem, że te sceny poruszają. Nie szokują, ale wzruszają, wiem że wywołują emocje i o to chodziło.

Czyli można powiedzieć, że skupia się Pani na intymnym portrecie konkretnej rodziny, a nie na szerszym kontekście historycznym.
Tak, historia jest tłem. To są losy rodziny, żyjącej oczywiście w trudnych czasach, więc pewien zarys historyczny był potrzebny. Bardziej starałam sie jednak pokazać wewnętrzny świat bohaterów, to co myślą i co czują.

Na spotkaniu z czytelnikami powiedziała pani, że interesuje się również śląskimi zabytkami. Jak rozumie Pani to dziedzictwo? Jaki zabytek jest Pani zdaniem najpiękniejszy?
Zapraszam oczywiście do skansenu... (śmiech) Dla mnie jednak cenniejsza jest kultura jako obrzędowość, zwyczaje. Myślę, że to jest ważniejsze niż budynki, kościoły, które oczywiście też są cenne. Zapraszam też w te miejsca, gdzie możemy zobaczyć, jak kiedyś wyglądało życie - na Giszowiec, na Nikoszowiec... bądź do muzeum etnograficznego. Wtedy dopiero się faktycznie odczuwa, kiedy można dotknąć historii, zobaczyć ludzi w strojach regionalnych, skosztować potraw, które kiedyś były na Śląsku podawane... I to na pewno jest cenniejsze i robi duże wrażenie na zwiedzających.

A nie sądzi Pani, że najpiękniejsze są te, które już nie istnieją? Chorzów, Bytom, Katowice i wiele innych miast straciło już bardzo wiele ze swojej pierwotnej tkanki miejskiej.... sam skansen to również pewien „rezerwat".
Tak na to spoglądając, to pewnie tak... Budynki w skansenie to jednak nie są rekonstrukcje, w większości to są domy, które mają dusze, one są przeniesione po to, żeby ułatwić zwiedzającym oglądanie rzeczy z różnych regionów w jednym miejscu. Natomiast myślę, że jest dużo miejsc, które są autentyczne - wystarczy pojechać do Chorzowa Starego, zajrzeć za bramy i można sie przenieść na wieś.... dalej tam chodzą kury po placach. Można pojechać na Nikiszowiec, gdzie ludzie żyją w familokach, tam nadal istnieją więzi, sąsiedzi noszą sobie zupy na piętra, pożyczają sobie cukier. To jeszcze nie zginęło, chociaż dziś się zupełnie inaczej żyje... Myślę, że to jest ważniejsze od zachowywania zabytków - nie mówię absolutnie, że to jest nieważne - ale dużo cenniejsze jest zachowanie takiej śląskości, wzajemnej serdeczności, która tutaj kiedyś była....

Na koniec muszę zapytać o dalsze plany literackie. Na spotkaniu z czytelnikami w Katowicach powiedziała Pani, że kończy drugi tom historii. Kiedy możemy się go spodziewać?
Skończyłam drugą część "Rozdroży"- "Mosty", mam nadzieje, że pod takim tytułem zostanie ona wydana. Mam nadzieje, ze wszystko pójdzie zgodnie z planem i na wiosnę książka pojawi sie w księgarniach. Myślę również o kolejnej książce, której akcja dzieje się na Śląsku ale w czasach współczesnych. Chciałabym pokazać Śląsk takim, jaki jest dzisiaj - bardzo ciekawy, kolorowy, różny. Myślę, ze teraz pora na współczesność. A co potem - zobaczymy.

Dziękuję bardzo.
Dziękuję również.

 

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też korzystać z nich współpracujący z nami reklamodawcy oraz firmy badawcze.

Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki. Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.