PORTAL KATOWICKI

INFORMACJE KULTURALNE

Menu

Zło tryumfuje: pierwsza część finału Harrego Pottera za nami

  • Dodano:
  • Kategoria: Film

HP_recencja2Ostatnia część Harrego Pottera, nawet bardziej niż poprzednie, od początku skazana była na sukces. Bo któż nie chciałby wybrać się do kina, by obejrzeć finał słynnej sagi? Zresztą, liczby mówią same za siebie... Warner Bros, w niespełna parę dni od premiery, zarobił już ponad 125,1 miliona dolarów.

 

Ostatnia osłona serii "Harry Potter i Insygnia Śmierci" podzielona została na dwie części. Część druga, w której zobaczymy m.in. bitwę o Hogwart i ostateczne stracie Harrego z Voldemortem, wejdzie do kin dopiero w lipcu przyszłego roku.

I chociaż najgorsze wciąż przed bohaterami - świat magii jest już całkowicie pogrążony w ciemności. Ministerstwo Magii zostaje zinfiltrowane przez Voldemorta, który obsesyjnie pragnie dominacji czarodziejów "czystej krwii" nad Mugolami i czarodziejami mugolskiego pochodzenia. Minister Magii ginie, a Severus Snape, uznawany za najwierniejszego Śmierciożercę, zostaje dyrektorem Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Harry, Ron i Hermiona zmuszeni zostają do opuszczenia rodzin i wybrania się w niebezpieczną podróż, mającą na celu zniszczenie wszystkich horkruksów (zaklętych części duszy Voldemorta).

 

Harrego Pottera nigdy nie uważałam za książki i filmy dla dzieci, a najnowsza ekranizacja tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Reżyser, David Yates, nakręcił film mroczny i ponury. Uśmiech praktycznie nie widnieje na twarzach bohaterów, a zielone, angielskie krajobrazy, tutaj emanują szarością... Wszyscy zdają się być przytłoczeni wszechogarniającą desperacją i brakiem nadziei. Patrole, ruch oporu i Voldemort, przedstawiony niemal jako nazistowski dyktator, sprawiają że reżimowi magicznego świata niedaleko jest do reżimu czasów II Wojny Światowej.

 

Ekranizacji nie zabrakło dużej ilości efektów specjalnych, sekwencji magicznych pojedynków, widowiskowych ucieczek, a wszystko to przy dobrej, wpisującej się w tło, muzyki Alexandre'a Desplata.

 

Jako że główni bohaterowie są już dorośli, w filmie nie brakuje wątku miłosnego, który tym razem - w porównaniu z poprzednimi częściami - pokazany został w dość odważny i bezpośredni sposób.

HP_recenzja

 

Poziom gry aktorskiej, już od czasów ekranizacji "Kamienia Filozoficznego", trzyma się wciąż na tym samym poziomie. Jak zwykle, świetna gra Alana Rickmana, Ralpha Fiennesa, Heleny Bonham Carter (śmietanka angielskiego aktorstwa) czy nawet młodziutkiego Ruperta Grinta i Emmy Watson... Niestety, na ich tle Daniel Radcliffe (grający tytułową postać) wypada bardzo słabo.

 

Yates, pomimo faktu, że pierwsza część książki "Harry Potter i Insygnia Śmierci" nie należy do najciekawszych, ani szczególnie obfitujących w akcję, reżyser nakręcił film ciekawy, który nie nudzi nawet przez chwilę. Dlatego też niecierpliwie, i z dużymi oczekiwaniami, czekamy na premierę części drugiej.

 

Julia M. Szczepaniak

fot. kadr z filmu

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojej przeglądarki.
Więcej o naszej polityce prywatności oraz zmianie ustawień przeglądarki dowiesz się tutaj.